– Chodzi o równość kobiet w codziennym życiu i docenienie ich pracy – mówi Aldona Machnowska-Góra, wiceprezydentka (co podkreśla) Warszawy. To była obietnica wyborcza prezydenta Rafała Trzaskowskiego, ona też mocno optowała za tym pomysłem. Jak mówi, na razie zmiana jest hybrydowa. Od 1 stycznia żeńskie formy stanowisk są dla chętnych m.in. w stopkach wysyłanych e-maili, nagłówkach pism, wizytówkach czy tabliczkach na drzwiach. Nie ma ich na dokumentach o charakterze formalnym, pieczątkach czy legitymacjach. Dlaczego? – By nikt nie zakwestionował np. umowy – tłumaczy prezydentka. Aby „reforma” się dopełniła, potrzebne są zmiany w ustawie o pracownikach samorządowych i rozporządzeniu Rady Ministrów z 2018 r., które precyzyjnie wymieniają stanowiska. Są tam telefonistka, sekretarka, sprzątaczka, ale już inspektor, dyrektor, prezydent mają tylko męskie formy. – Jesteśmy w kontakcie z posłankami. Chcemy w pierwszych miesiącach roku przygotować propozycję, która trafi do Sejmu.
Potwierdza to Aleksandra Gajewska z KO. – To nie będą rozwiązania siłowe, bo efekt byłby przeciwny do zamierzonego. Chcemy dać możliwość – mówi.