Reklama

W komunikacie CNE napisano, że do referendum mogłoby dojść "w połowie pierwszego kwartału przyszłego roku". Opozycji zależało na tym, by głosowanie odbyło się przed 10 stycznia 2017 roku, gdyż jeśli do tego czasu Wenezuelczycy odsunęliby Maduro od władzy, w kraju zorganizowano by przedterminowe wybory. Jeśli głosowanie zostanie przeprowadzone później, to Wenezuelę czeka niewielka zmiana, bo Maduro zostanie zastąpiony przez wiceprezydenta i następne wybory odbędą się dopiero pod koniec 2018 roku.

Również w środę CNE podała termin, w którym opozycja musi spełnić drugi już - po zdobyciu pod wnioskiem referendalnym poparcia minimum 1 proc. elektoratu - warunek konieczny do przeprowadzenia tego głosowania. W dniach 26-28 października zwolennicy referendum będą musieli zebrać pod wnioskiem 4 mln podpisów, złożonych przez 20 proc. uprawnionych do głosowania.

CNE od tygodni opóźniała podanie tej daty, co - jak zauważają agencje - było działaniem na korzyść prezydenta. Opozycyjna Koalicja Jedności Demokratycznej (MUD), mająca większość w parlamencie, od miesięcy organizuje demonstracje uliczne, by zmusić Maduro do przeprowadzenia referendum jeszcze w tym roku. MUD zarzuca CNE, że celowo opóźnia proces oraz mnoży przeszkody, by chronić prezydenta.

Jeśli pod koniec października przeciwnikom Maduro uda się zebrać podpisy, CNE będzie miała miesiąc na ich weryfikację; jeśli liczba prawidłowych podpisów będzie wystarczająca, referendum musi się odbyć w ciągu kolejnych trzech miesięcy.

Kontrowersyjna jest jednak nie tylko data głosowania. Opozycja domagała się m.in., by wymagane 20 proc. podpisów liczone było w skali całego kraju. Jednak CNE ogłosiła, że warunkiem koniecznym jest osiągnięcie tego progu w każdym z 23 stanów; jeśli w którymś z nich nie zostanie zebrana wymagana liczba podpisów, cały proces może zostać unieważniony.

Sekretarz generalny MUD Jesus Torrealba zapowiedział, że opozycja nadal będzie domagała się zorganizowania referendum jeszcze w tym roku. Agencja AP zauważa, że trzydniowy okres zbierania podpisów może być dla przeciwników Maduro okazją do zademonstrowania siły ruchu.

Według instytutu badania opinii publicznej Datanalisis zmiany rządu chce 80 proc. Wenezuelczyków. Dane te przytoczył lider MUD Henrique Capriles, który po ogłoszeniu komunikatu przez CNE napisał na Twitterze: "Oni stanowią 20 procent! My jesteśmy znaczną większością, 80 procentami! Są nas miliony i oni to zobaczą!".

W niemal 30-milionowej Wenezueli na czele władz wykonawczych stoi prezydent; pełni on również obowiązki szefa rządu, który sam powołuje. Maduro został wybrany na prezydenta w kwietniu 2013 roku, a jego kadencja oficjalnie kończy się w 2019 roku. Opozycja oskarża go o prowadzenie nierozważnej i wyniszczającej kraj polityki gospodarczej, która wywołała szalejącą inflację i niedobory żywności oraz innych podstawowych towarów. (PAP)

ulb/ ap/