Tylko kilkadziesiąt z ponad 200 substancji z unijnej listy leków krytycznych jest produkowanych w Polsce. W sytuacji przerwy w dostawach z Azji polski system ochrony zdrowia może sobie nie poradzić
„Pilnie potrzebne antybiotyki, środki przeciwbólowe i przeciwzakrzepowe do szpitala. Pomóżcie!” – zaczynał się niemal każdy list krążący na grupach farmaceutyczno-lekarskich i pomocowych w mediach społecznościowych w pierwszych tygodniach, a nawet miesiącach wojny w Ukrainie. Szpitale, nagle odcięte od dostaw i mierzące się z napływem rannych, szybko wyczerpywały zapasy podstawowych farmaceutyków. W placówkach tych brakowało wszystkiego – rękawiczek, preparatów dezynfekujących, maści, żeli, opatrunków, ale przede wszystkim leków koniecznych przy operacjach. Potrzebne były też krew i jej pochodne.
Lista leków krytycznych powinna być odchudzona
Wydaje się, że właśnie owe listy z ukraińskich szpitali mogą stanowić podstawę do stworzenia zestawienia leków niezbędnych do ratowania życia i zdrowia obywateli. Krajowa Lista Leków Krytycznych opublikowana przez Ministerstwo Zdrowia pod koniec grudnia 2024 r. zawiera te substancje. Ale też inne, potrzebne cierpiącym na choroby cywilizacyjne (cukrzyca, przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) czy nadciśnienie tętnicze) i przewlekłe. Na naszej liście stworzonej przez MZ znajduje się 301 substancji, prawie 100 więcej niż na unijnej. Zdaniem komentatorów nasza powinna zostać odchudzona o co najmniej kilkadziesiąt pozycji, zwłaszcza tych wpisanych na nią dzięki skutecznemu lobbingowi producentów. Ale to nie liczba farmaceutyków stanowi tu największy problem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.