Strajk w Międzylesiu jest ostrzeżeniem: w szpitalach pielęgniarek brakuje i w walce o podwyżki nie zawahają się tego wykorzystać. Nieproporcjonalnie niskie do obowiązków wynagrodzenie oraz za mała o 10 proc. liczba personelu – to powody strajku pielęgniarek w międzyleskim Centrum Zdrowia Dziecka. Pisaliśmy o nim obszernie w ubiegłym tygodniu.
Spór narasta od dwóch lat. Początkowo toczył się jedynie wokół kwestii wynagrodzeń. Pielęgniarki oczekiwały 35-proc. podwyżki. Dyrekcja zadłużonej na ok. 300 mln zł placówki odmawia, argumentując m.in., że pielęgniarkom i tak wzrosły pensje. Te jednak podkreślają, że z obiecanej przez Ministerstwo Zdrowia podwyżki 400 zł brutto otrzymały ok. 200 zł i jest to stanowczo za mało. Oliwy do ognia dodała dyrekcja, sprawdzając, skąd bierze się wzrost lepiej płatnych nadgodzin rozliczanych przez pielęgniarki. Po zapowiedzi strajku doszło do – jak to określa jeden z pracowników – „nalotu”. Sprawdzano ok. 2–3 w nocy, ile pielęgniarek dyżuruje, co robią, ilu jest pacjentów. – Nie chcę już tej podwyżki, tylko niech będzie nas więcej – mówiła podczas strajku jedna z pielęgniarek.
Kolejne napięcia spowodowało upublicznienie przez dyrekcję zarobków. Są niskie, ale mocno zróżnicowane i generalnie znacznie wyższe niż średnia krajowa. Ale i praca w CZD nie należy do prostych. Blisko połowa (48 proc.) zarabia 3,5–5 tys. zł brutto. Od 5 do 7 tys. zł otrzymuje 37 proc. zatrudnionych, a powyżej 7 tys. zł zarabia 6 proc. Jednak są i takie – co dziesiąta – pobierające mniej niż 3,5 tys. W czasie rozmów z udziałem mediatora dyrekcja, by wygasić konflikt, zgodziła się na zmiany organizacyjne w pracy oraz przyznanie podwyżki 156 zł średnio na pracownika, z tym że więcej (300 zł) mieliby dostać najsłabiej zarabiający pracownicy. Propozycję odrzucono.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.