Lokalne władze wydały na realizację projektów z tej dziedziny prawie cztery miliardy złotych mniej, niż zapisały w planach swoich budżetów. Teoretycznie nie jest źle. W kulturalnych planach budżetowych województwa czasem zabezpieczają nawet po kilkanaście czy jak Podlaskie w 2010 r. aż 22 proc. ogólnego budżetu. Tyle tylko, że plany to jedno, a realne wydatki coś zupełnie innego.
381 mln zł – o tyle mniej w latach 2010–2014 wydały województwa na cele kulturalne. Miasta na prawach powiatu w tym samym czasie zaplanowane wydatki obcięły aż o 2,36 mld zł, a gminy o 1,538 mld zł. Czyli łącznie samorządy przez pięć lat „zaoszczędziły” na kulturze aż 3,95 mld zł. Jako że całe kulturalne wydatki w tym okresie w samorządach zamknęły się w sumie 22 mld zł, to wartość oszczędności robi jeszcze większe wrażenie. To wnioski płynące z analizy „Finansowanie kultury przez samorządy. Plany, wykonania i realizacja wydatków na kulturę” opracowanej przez Narodowe Centrum Kultury.
Podlasie bez nożyczek
Jak widać, kultura wciąż bywa traktowana po macoszemu. – Nie zawsze jest tak, że samorządy na niej oszczędzają, choć jest to najłatwiejsze źródło ewentualnych cięć. Dosyć często po prostu mają problemy z oszacowaniem realnej wartości inwestycji i zakładają więcej, niż potem mogą wydać – tłumaczy Marlena Modzelewska z Obserwatorium Kultury w NCK, współautorka analizy.
Jak wskazuje NCK, są i rodzynki, których nakłady na kulturę są całkiem spore. Rekordzistą jest wspomniane Podlasie, gdzie średnio na działania kulturalne przekazywano ponad 14 proc. budżetu wojewódzkiego. Powód: duże inwestycje, zwłaszcza budowa Opery i Filharmonii Podlaskiej. Sporo dołożył też Szczecin do wysoko ocenianego nowego budynku Filharmonii im. Karłowicza (kosztował 120 mln zł, z czego 40 mln to dotacje unijne). – Jeżeli samorząd chce, inwestuje sporo. Przy czym dzieje się tak często wtedy, gdy widzi w tym źródło dalszych ewentualnych zysków. I bardzo dobrze, bo kultura to przecież także branża gospodarcza – podkreśla Modzelewska. – Na pewno są ogromne różnice między miastami a gminami wiejskimi – podkreśla ekspertka. – Na wsiach pozytywnym zjawiskiem wydaje się to, że obcinanie zaplanowanych wydatków na kulturę jest sporadyczne. Ale powód nie jest wcale optymistyczny: już plany tych inwestycji zazwyczaj są bardzo skromne, więc vnie ma na czym oszczędzać. Gminy wiejskie na kulturę średnio rocznie przeznaczają zaledwie ok. 3,5 proc. całych swoich wydatków.
Nowy Sącz odpada
Za to w miastach rozstrzał jest ogromny. Najbardziej spektakularne (w stosunku do całych wydatków) plany miał Zamość – tam fundusze przeznaczone na kulturę stanowiły średnio aż 10,91 proc. budżetu. Tyle że ostatecznie z zamojskich planów zrealizowano zaledwie 60 proc. Kolejne lata miasto zaplanowało już skromniej. – W 2015 r. wydatki na kulturę zamknęły się w kwocie 14,7 mln zł, co stanowi 4,52 proc. wydatków miasta, a w planie na 2016 r. wydatki na kulturę wynoszą 12,5 mln zł – mówi DGP Marek Gajewski, rzecznik prezydenta Zamościa. Dla porównania w Warszawie na jedną tylko inwestycję – renowację Muzeum Literatury – w tym roku zaplanowano aż 33 mln zł.
Ograniczone wydatki Zamościa i tak są o wiele wyższe niż te w Nowym Sączu, który ma spośród miast najmniejsze kulturalne nakłady. Jak potwierdza Krzysztof Witkowski, rzecznik prezydenta Nowego Sącza, dział kultura i ochrona dziedzictwa narodowego w 2015 r. wyniósł tylko 1,11 proc. miejskiego budżetu, ale dodaje: – Zadania z tego obszaru są realizowane również w innych działach budżetowych, jak np. promocja miasta, czyli wydarzenia, imprezy, czy edukacja.
Filharmonia szczecińska kosztowała ponad 100 mln zł / Dziennik Gazeta Prawna