Jest podpisana przez obie strony, ale wciąż nie weszła w życie. Umowa o małym ruchu granicznym między Polską a Białorusią jest na razie niewykorzystaną szansą na rozwój gospodarczy przygranicznych regionów.

Takie porozumienie obowiązuje z Ukrainą i Obwodem Kaliningradzkim. Ułatwia zakupy i ruch turystyczny po obu stronach. Ambasador Polski na Białorusi, Leszek Szerepka wyjaśnia, że ruch w tej sprawie leży po stronie białoruskich władz. Polska musi otrzymać notę dyplomatyczną świadczącą o ratyfikacji umowy przez stronę białoruską. Przykład podobnego porozumienia pomiędzy Białorusią a Ukrainą pokazuje, że pomiędzy podpisaniem a ratyfikacją minęło kilkanaście lat.

Starosta Bialski, Tadeusz Łazowski uważa, że uproszczenie procedur na granicy z Białorusią przyczyniłoby się do rozwoju przygranicznych regionów. Rozmówca Informacyjnej Agencji Radiowej rozumie, że jest to granica Unii Europejskiej i Wspólnoty Niepodległych Państw, ale przyśpieszenie odprawy do 30 minut i obniżenie cen wiz spowoduje, że obywatele Białorusi będą wydawać więcej pieniędzy w Polsce.

Prezydent Bronisław Komorowski w czasie Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku przypomniał, że mały ruch graniczny sprawdził się zarówno w przypadku terenów graniczących z Ukrainą, jak i Obwodem Kaliningradzkim. Według głowy państwa konflikt pomiędzy Ukrainą a Rosją może wpłynąć na postawę władz Białorusi.

Reklama

To właśnie Bronisław Komorowski, jeszcze jako pełniący obowiązki prezydenta, w czerwcu 2010 roku podpisał umowę o małym ruchu granicznym z Białorusią. Pod koniec 2010 roku to samo zrobił Aleksander Łukaszenka, ale ze względu na napięcia polityczne nie nastąpiła wymiana not dyplomatycznych, konieczna, żeby umowa zaczęła działać.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że rośnie za to handel z Białorusią. W pierwszym półroczu obroty sięgnęły 1,1 miliarda dolarów i były o 6,6 procent większe niż rok wcześniej.