Kościół w Polsce jest tak bogaty, jak bogaci i ofiarni są jego wierni - ocenił w poniedziałek metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podczas prezentacji raportu KAI o finansach Kościoła. Według opracowania Kościół w 80 proc. finansowany jest z datków wiernych.

Zgodnie z raportem Katolickiej Agencji Informacyjnej, zaprezentowanym w poniedziałek w Warszawie, roczne przychody parafii są bardzo zróżnicowane i wynoszą od 30 tys. do 300-400 tys. zł. Autorzy raportu podkreślają, że parafie utrzymywane są głównie z tacy, czyli dobrowolnych datków uczestników mszy. Z tych ofiar pokrywane są koszty funkcjonowania świątyń i budynków parafialnych. Dochody z tacy zależą od wielkości parafii, zamożności jej mieszkańców, regionu Polski i liczby wiernych uczestniczących w niedzielnych liturgiach.

Kościół zasadniczo utrzymywany jest przez wiernych

"Kościół zasadniczo, w głównym swoim wymiarze życia parafii i wspólnot, a także życia zakonów, jest utrzymywany przez wiernych z ofiar, ze wspomaganiem ze strony państwa i samorządu, ze wspomaganiem form działalności gospodarczej, ale podstawa jest w ofiarności naszych wiernych. Można postawić tezę, że Kościół jest w danym kraju czy w danym regionie kraju tak bogaty i tak dużo posiada, by służyć i dzielić się z innymi, jak ofiarni i bogaci są jego wierni" - powiedział metropolita warszawski, przewodniczący Rady Ekonomicznej Konferencji Episkopatu Polski kard. Kazimierz Nycz.

Reklama

Stąd, podkreślał hierarcha, można mówić o geografii biedy i bogactwa Kościoła w Polsce. "Mówiąc o finansach Kościoła w Polsce, nie można stosować nigdy zasady wspólnego mianownika" - podkreślił kard. Nycz.

Jego zdaniem w przyszłości finansowanie Kościoła nadal będzie się opierało na dobrowolnych ofiarach. Z czasem, uważa biskup warszawski, rozwijać się będzie musiał drugi filar - działalność gospodarcza. "Liczymy, że trzecim filarem będą zdrowe relacje między Kościołem i państwem, także w zakresie spraw wspomagania finansowania Kościoła" - powiedział kard. Nycz. Jak wyjaśnił, chodzi o takie dziedziny, gdzie Kościół albo działa wspólnie z instytucjami państwa, albo wykonuje zadania uznawane przez państwo za ważne.

Reklama

Nycz podkreślał, że kościelna działalność charytatywna służy państwu i samorządowi. Mówił też o roli, jaką odgrywa nauczanie religii w szkołach powszechnych. "Czy w strukturze wychowania szkolnego i dydaktyki szkolnej przedmiot natury etycznej, religijnej i duchowej jest ważny i potrzebny, czy nie" - pytał kard. Nycz. Dodał, że od odpowiedzi na to pytanie zależy ocena udziału państwa w opłacaniu katechetów.

Autorzy raportu podkreślają, że wsparcie społecznej działalności instytucji kościelnych w Polsce to ok. 500 mln zł rocznie. "Natomiast wsparcie, jakiego Kościół udziela państwu, wyręczając je w realizacji różnych zadań społecznych, edukacyjnych i kulturalnych, szacować można na kilka miliardów złotych rocznie" - napisano w raporcie.

Kard. Nycz podkreślił, że ewentualna likwidacja Funduszu Kościelnego nie powinna być jednostronną decyzją, lecz przedmiotem rozmów między rządem a Kościołem. W połowie lutego Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji ogłosiło bowiem, że projekt dotyczący Funduszu Kościelnego będzie przewidywał jego zamianę na bardziej nowoczesne sposoby finansowania różnych form działalności Kościołów. Fundusz powstał w 1950 r. jako rekompensata za przejęcie przez państwo dóbr kościelnych na rzecz Skarbu Państwa, co po 1999 r. uznano za bezprawne.

Metropolita warszawski powiedział, że nie chce na temat Funduszu Kościelnego rozmawiać publicznie, lecz na forum komisji wspólnej rządu i Episkopatu, gdzie rozmowy nt. reformy funduszu trwają od lat. "Spodziewam się, że będzie to przedmiotem rozmów, a nie jednostronnej decyzji" - podkreślił. "Jeżeli pada słowo +likwidacja+, to pojawia się zaraz pytanie, jak wygląda sprawiedliwe zastąpienie tego podmiotu zlikwidowanego" - ocenił kard. Nycz.

Podkreślił też, że Komisja Majątkowa zwróciła Kościołowi ok. 30 proc. ziemi odebranej przez władze komunistyczne.

Z kolei ekonom Konferencji Episkopatu Polski ks. Janusz Majda podkreślał, że choć Kościół jest właścicielem wielu dóbr i zabytków, to ich utrzymanie pociąga za sobą duże koszty - na ochronę, zabezpieczenie i konserwację.

Przeciętny datek waha się od 50 gr do 1,20 zł od osoby

Z raportu wynika, że ofiary na tacę składa co niedziela ok. 30 proc. parafian, a przeciętny datek waha się od 50 gr do 1,20 zł od osoby, w zależności od regionu kraju. W kilkudziesięciu parafiach, które przebadali autorzy opracowania, przeciętna wysokość datków z niedzielnej tacy wynosiła od prawie 500 do 4 tys. zł. Jedynie niektóre parafie mogą liczyć na dodatkowe przychody, np. z dzierżawy gruntów, działalności gospodarczej i dotacji (np. unijnych). Do największych bieżących kosztów parafii należą ogrzewanie i oświetlenie (ok. 70 tys. zł w przypadku dużych świątyń) oraz koszty personelu pomocniczego (organista, sprzątaczki, pracownicy kancelarii itp.).

Jeśli parafia ma kłopoty finansowe, to na jej potrzeby przeznaczana jest także część dochodów z "iura stolae" (chrzty, śluby i pogrzeby), które tradycyjnie powinny być traktowane jako wynagrodzenie duchownych. W przypadku "kolędy" do kasy parafialnej trafia z niej od 10 do 50 proc. Ofiara składana przy okazji intencji mszalnej waha się od 10 zł w najuboższych rejonach, do 50-70, a nawet 100 zł w zamożnych. Ślubowi bądź pogrzebowi towarzyszy ofiara od 200 do 700 zł; chrztom - od 20 do 250 zł.

Autorzy raportu wyliczyli, że dochody duchownych z pracy duszpasterskiej w parafii wahają się od 800 do ok. 5500 zł miesięcznie. Średnio wynoszą 1,5 - 2,5 tys. zł. Niemal co drugi kapłan jest zatrudniony w szkole jako katecheta na pewnej części etatu, otrzymuje za to kilkaset złotych.

Opracowany raport - jak podkreśla prezes KAI Marcin Przeciszewski - jest pierwszą na tę skalę próbą ukazania w całości systemu finansowania Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. W oparciu o konkretne przykłady przedstawia sposób utrzymywania wszystkich poziomów instytucji Kościoła, od parafii poczynając, a na Konferencji Episkopatu i jej agendach kończąc.

Olbrzymie zróżnicowanie sytuacji finansowej zarówno diecezji, parafii jak i duchownych

Zdaniem Przeciszewskiego z opracowania wypływają dwa generalne wnioski. Pierwszy - to olbrzymie zróżnicowanie sytuacji finansowej zarówno diecezji, parafii, jak i poszczególnych duchownych. "Trudno tu mówić o jakiejś średniej" - podkreślał Przeciszewski. Po drugie budżety instytucji kościelnych z trudem się bilansują, jeśli chodzi o pokrycie bieżącej działalności. "Coraz większym problemem jest wygospodarowanie funduszy na działalność inwestycyjną czy szerzej pojęty rozwój" - mówił Przeciszewski.

Raport został przygotowany przez dziennikarzy KAI, a prace nad nim trwały od połowy listopada ubiegłego roku do końca stycznia tego roku. W jego opracowaniu korzystali z informacji uzyskanych w poszczególnych kuriach diecezjalnych, z sondy przeprowadzonej w wybranych kilkudziesięciu parafiach (w Polsce jest ich 10,5 tys.), a także z danych uzyskanych w wybranych zakonach męskich i żeńskich.



Publicystki o raporcie na temat finansów Kościoła

W finansach Kościoła konieczna jest przejrzystość - uważa publicystka "Rz" Ewa Czaczkowska. Z kolei zdaniem Haliny Bortnowskiej raport KAI dot. finansów Kościoła jest krokiem w dobrym kierunku, ale powinien przygotować go zewnętrzny audytor.

Bortnowska, publicystka m.in. Tygodnika Powszechnego, podkreśliła, że zgadza się z tymi, którzy chwalą publikację raportu. Zaznaczyła jednocześnie, że uznaje argumenty wskazujących jego braki.

"Nie kwestionuję uczciwości autorów raportu, ale na pewno byłoby lepiej, gdyby do prac były dopuszczone także osoby z zewnątrz. Analizę mogłaby przygotować profesjonalna firma audytorska. Chcę także przypomnieć, że Jan Paweł II instruował duchowieństwo, że ratunkiem dla Kościoła jest przestrzeganie zasady ubóstwa ewangelicznego" - powiedziała PAP publicystka.

Z kolei Czaczkowska wyraziła nadzieję, że raport to przełom w podejściu do publikowania informacji na temat finansów Kościoła. "W tej dziedzinie konieczna jest przejrzystość, a szczególnie w tych obszarach działania Kościoła, które są wspomagane z budżetu państwa czy samorządów" - powiedziała PAP.

"Dobrze, że raport się ukazał, dlatego że brak informacji zawsze powoduje dezinformacje. Mam wrażenie, że szczególnie wiele przekłamań i spekulacji na temat finansów Kościoła pojawiło się w ostatnim czasie, gdy poruszane są kwestie Komisji Majątkowej i Funduszu Kościelnego. Ale ma w tym też udział Kościół, który nie publikował dotąd tak obszernych raportów" - podkreśliła publicystka "Rzeczpospolitej".

Według opublikowanego w poniedziałek raportu KAI finansowanie Kościoła w Polsce opiera się w ok. 80 proc. na ofiarach wiernych; wartość działalności społecznej Kościoła może być liczona w miliardach zł; roczne przychody parafii wynoszą od 30 tys. zł do 300-400 tys. zł.

Autorzy analizy informują, że wsparcie społecznej działalności instytucji kościelnych w Polsce wynosi ponad 492 mln zł. Dotyczy to m.in. ochrony zabytków, kościelnych uczelni wyższych, działalności kapelanów, Ordynariatu WP, Funduszu Kościelnego. W raporcie czytamy, że państwowe dotacje na rzecz polskich Kościołów są jednymi z najniższych w Europie.