W Polsce, według danych GUS, 98,5 proc. gospodarstw domowych posiada odbiornik telewizyjny. GUS szacuje również, że w 13,3 gospodarstwach domowych jest około 14,3 miliona odbiorników telewizyjnych, ale jedynie w 4,2 mln gospodarstw domowych są one zarejestrowane. Dodatkowo tylko 1,2 mln abonentów wnosi opłaty terminowo. Ponad 3 mln abonentów zalega z płatnościami opłat abonamentowych na kwotę ok. 2,08 miliarda złotych, co daje średnie zadłużenie w wysokości 690 zł na każdego dłużnika.

„W większości państw Unii Europejskiej odsetek osób uchylających się od płacenia abonamentu nie przekracza 10 proc. W Wielkiej Brytanii to 5,2 proc., w Czechach 5 proc., w Austrii 4 proc., w Niemczech 2 proc. Polska znacząco odstaje na tym tle. Dzieje się tak m.in. ze względu na wadliwy system finansowania abonamentu. Od przyszłego roku w Finlandii media publiczne będą finansowane z podatków, na Słowacji z budżetu państwa, z kolei we Francji obowiązuje system mieszany, który opiera się zarówno podatku jak i opłacie abonamentowej” – komentuje Jolanta Wiśniewska, Prezes Związku Pracodawców Mediów Publicznych.

Polskie stawki należą do najniższych w Europie. W przeliczeniu na walutę europejską płacimy około 45 euro. W Niemczech opłaty abonamentowe to obciążenie rzędu 200 euro, niemal tyle samo co w Wielkiej Brytanii, gdzie wynoszą one 199 euro.

Konieczna jest zmiana ustawy medialnej

Na początku grudnia rozpoczęła się dyskusja nad nowelizacją ustawy medialnej, która zwiększałaby ściągalność abonamentu. Jedną z propozycji było opłacanie abonamentu wraz z rachunkiem za prąd. Nowa koncepcja opierała się na założeniu, że każde gospodarstwo, do którego jest doprowadzona elektryczność, ma możliwość odbioru programów radiowych i telewizyjnych.

Podobne rozwiązane funkcjonuje m.in. w Czechach i Niemczech. U naszych południowych sąsiadów odpowiednik KRRiT pozyskuje dane klientów firm sprzedających energię elektryczną i od nich wymaga opłacania abonamentu. Z kolei w Niemczech z góry założono, że do płacenia abonamentu rtv jest zobowiązane każde gospodarstwo domowe. W obu modelach nie ma obowiązku rejestracji odbiorników (taki obowiązek istnieje w Polsce), zaś zgłoszenia przyjmowane są od osób deklarujących, że ich nie posiadają. Tym samym zgadzają się one na dokonanie kontroli w domach. 

Przeciwnikiem takiego sposobu pobierania opłat abonamentowych jest Donald Tusk. Z kolei przewodniczący KRRiT – Jan Dworak, twierdzi, że jest to „tylko jedna z możliwości”. 

Dużym uszczerbkiem dla budżetu mediów publicznych jest blisko 20% abonentów, którzy są zwolnieni z uiszczania opłat. Rada chce zaproponować m.in., by budżet państwa opłacał abonament za te osoby, których grono stale się powiększa. Chodzi o kwotę rzędu 650 mln zł rocznie. KRRiT miałaby też uzyskać możliwość wyboru operatora zajmującego się poborem abonamentu; dziś ustawowo zobowiązana jest do korzystania z usług Poczty Polskiej.

O ustawowym obowiązku wnoszenia opłaty abonamentowej przypomina rozpoczynająca się właśnie kampania Związku Pracodawców Mediów Publicznych.