Francja, Niemcy i Hiszpania wydały we wtorek wspólną deklarację, w której nie zgadzają się, by w proponowanej przez Komisję Europejską reformie układu z Schengen ograniczyć prawo państw do decydowania jednostronnie o czasowym wznawianiu kontroli na granicach.

W dokumencie ministrowie spraw wewnętrznych trzech krajów podkreślają, że "to kraje członkowskie ponoszą polityczną odpowiedzialność za podejmowanie decyzji o środkach w obszarze bezpieczeństwa", a za takie uznają decyzje o czasowym przywracaniu kontroli granic w przypadku zagrożenia porządku publicznego.

Zauważają, że zgodnie z propozycją KE, to na UE, a nie na krajach spoczywałaby odpowiedzialność za decyzję o czasowym przywracaniu granic, podczas gdy dotychczas było to w gestii państw, na przykład w przypadku zagrożenia terroryzmem, podczas wielkich imprez sportowych czy politycznych.

"Poszanowanie rdzenia suwerenności państw narodowych ma najwyższą wagę dla państw członkowskich i dlatego nie podzielamy stanowiska Komisji Europejskiej" - piszą szefowie MSW.

Reklama

Krytyka trzech państw przyszła zanim KE oficjalnie opublikowała swą propozycję. Kolegium komisarzy miało ją przyjąć na posiedzeniu we wtorek w Strasburgu, ale KE postanowiła odłożyć to na piątek. PAP nieoficjalnie dowiedziała się, że odłożenie ma związek z tą krytyką. KE chce do piątku dopracować definicję "zakłócania porządku publicznego", by odeprzeć nieprzychylne głosy.

Projekt dotychczasowej propozycji KE przeciekł do prasy już w ubiegłym tygodniu. Wynika z niego, że w ramach reformy Schengen KE chce ograniczyć swobodę państw w podejmowaniu jednostronnych decyzji o czasowym przywracaniu kontroli granicznych. Czyli na przekór tym krajom, które liczyły, że dzięki reformie będą mogły łatwiej kontrolować granice w sytuacjach np. masowego napływu imigrantów.

Reklama

Kontrole graniczne nie na dłużej niż pięć dni

Według nowych propozycji tylko w przypadku nagłych wydarzeń, jak zamach, epidemia czy klęska żywiołowa, państwa strefy Schengen mogłyby wprowadzać kontrole graniczne na własną odpowiedzialność, ale nie na dłużej niż pięć dni. W innych przypadkach decyzje o przywracaniu kontroli byłyby podejmowane na poziomie unijnym, a nie jednostronnie. Państwo, które zechce czasowo przywrócić kontrole graniczne będzie musiało wystąpić o pozwolenie w UE. KE przedstawiałaby wówczas pozostałym państwom formalny wniosek, który wymagałby poparcia kwalifikowanej większości głosów krajów UE. Pozwolenie obowiązywałoby przez 30 dni i mogłoby zostać przedłużone do maksymalnie sześciu miesięcy.

"Schengen, czyli swoboda przemieszczania się, to jedno z najważniejszych osiągnięć integracji europejskiej, z którego korzystają wszyscy Europejczycy. KE od dawna zapowiadała, że będzie jej bronić wszystkimi możliwymi środkami" - zapowiedział tydzień temu propozycję KE Michele Cercone, rzecznik komisarz UE ds. spraw wewnętrznych Cecilii Malmstroem.

Obecnie art. 23 kodeksu Schengen zezwala na czasowe, aż do 30 dni, przywrócenie kontroli na wewnętrznych granicach w sytuacjach, kiedy zagrożony jest porządek publiczny lub bezpieczeństwo, np. podczas dużych imprez sportowych. Kraje obecnie podejmują te decyzje jednostronnie, tylko notyfikując decyzję w KE.

Propozycje KE to odpowiedź na czerwcowy szczyt UE, podczas którego przywódcy wezwali KE, by najpóźniej do końca września przygotowała reformę Schengen. Głównie pod naciskiem Francji, przywódcy zaapelowali wówczas, by KE przygotowała mechanizm przywracania kontroli na granicach wewnątrz Schengen, kiedy "część granicy zewnętrznej znajdzie się pod niespodziewaną i dużą presją migracyjną" lub jeśli jakiś kraj nie wywiązuje się z obowiązku kontrolowania zewnętrznej granicy Schengen.

Ta reforma miała być odpowiedzią na zwiększony napływ imigrantów z Afryki Północnej do państw UE leżących nad Morzem Śródziemnym, a zwłaszcza na francusko-włoski spór z wiosny o 25 tys. imigrantów z Tunezji, którzy nielegalnie przypłynęli na włoską wyspę Lampedusa.

PE od początku zastrzegał że nie zgodzi się na ograniczenie swobody przepływu osób

Propozycja KE wymaga zgody nie tylko państw, ale i Parlamentu Europejskiego. PE od początku zastrzegał, że nie zgodzi się na zmiany, które osłabią Schengen poprzez ograniczenie swobody przepływu osób.

Układ z Schengen to porozumienie z 1985 roku, które znosi kontrole osób na granicach wewnętrznych między państwami członkowskimi. Do układu z Schengen przystąpiły 22 kraje UE (bez Wielkiej Brytanii, Irlandii, Bułgarii, Rumunii i Cypru) oraz Norwegia, Islandia, Szwajcaria i Liechtenstein.