Tomasz Wróblewski: Prezydencja z zadęciem

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
1 lipca 2011

Ci, którym należy się splendor, rzadko go potrzebują. Polski rząd spragniony sukcesów w kraju, umęczony kulejącą gospodarką szuka uznania na międzynarodowej arenie. Wraz z prezydencją bierzemy na siebie ogromne zobowiązanie, intelektualne i logistyczne.

Logistyczne – to tysiące urzędników, dyplomatów, delegacji, bankietów, przyjęć i konferencji. Ogromna szansa zademonstrowania swoich możliwości, ale też bardzo wysoki koszt i niebezpieczeństwo niespełnienia obietnic.

Niektóre kraje, jak Szwecja, zdecydowały się na prowadzenie swej prezydencji w Brukseli. To nie tylko ograniczyło koszty, ale także mogło być lepszym rozwiązaniem kryzysowej sytuacji, w jakiej znajduje się Europa. Gdy większość urzędników zajęta jest dyplomacją w Berlinie, Atenach czy w Madrycie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.