Władze Estonii zakazały zaokrąglania w górę cen przeliczonych z koron. Ma to ustrzec kraj, który 1 stycznia wstąpił do strefy euro, przed inflacją.
Zamiast tego sprzedawcy muszą przeliczać ceny dokładnie po ustalonym odgórnie kursie 1 euro = 15,6466 korony. W ten sposób np. za kawę latte, która do tej pory kosztowała okrągłe 40 koron, trzeba w tej chwili zapłacić 2,56 euro.
– To jakiś koszmar. Musimy sobie radzić z mnóstwem drobnych monet. Dlatego wydawanie reszty trwa dużo dłużej niż jeszcze do piątku – mówi brytyjskiemu „The Telegraph” Elina, kelnerka w jednej z tallińskich kawiarni.