Tusk zapowiedział, że "przy okazji" dyskusji o zmianach traktatowych Polska chce zrealizować swój główny postulat odliczania od długu i deficytu publicznego kosztów przeprowadzonej reformy emerytalnej. Po tym, jak UE nie zgodziła się na zmianę statystycznej metodologii liczenia, Polska, według polskich źródeł dyplomatycznych, będzie na szczycie domagać się zapisu we wnioskach końcowych, że koszty OFE zostaną "na stałe i trwale" wykluczone przy decyzjach o wszczynaniu procedur karnych dla państw z nadmiernym zadłużeniem i deficytem. Tak, by obecnie obowiązujący w Pakcie Stabilności i Wzrostu dopuszczalny pułap deficytu w wysokości 3 proc. PKB i długu w wysokości 60 proc. został odpowiednio podwyższony dla państw, które przeprowadziły reformy emerytalne.

"Przy okazji każde państwo formułuje swój postulat - naszym postulatem jest inny sposób traktowania państw, które zainwestowały tak dużo jak Polska w reformę emerytalną i to jest (nasz) główny cel" - powiedział polski premier.

"Nasz system emerytalny jest bardzo poważną i kosztowną inwestycją"

"Najważniejsze, by nasi partnerzy zrozumieli, że nasz system emerytalny jest bardzo poważną i kosztowną inwestycją w przyszłość i czyni Polskę jednym z najbardziej odpowiedzialnych państw w długiem terminie, ale jesteśmy za to karani. Wydaje się, że powoli większość naszych partnerów to rozumie. Można się spodziewać jakichś efektów - przez które rozumiem inne liczenie deficytów" - powiedział Tusk. Dodał, że to dla Polski ważne, skoro KE oczekuje - w ramach procedury nadmiernego deficytu - że Polska obniży deficyt do poziomu 3 proc. w 2012 r.

"Jeśli te dzisiejsze, jutrzejsze rozmowy przyniosą efekt, będziemy mieli trochę więcej oddechu. On jest Polsce potrzebny, bo rzeczywiście nie jesteśmy krajem najbogatszym, a system emerytalny zafundowaliśmy sobie, jakbyśmy byli najbogatszym krajem UE" - zauważył.

Dyplomaci prognozują, że szczyt udzieli mandatu przewodniczącemu Rady Europejskiej Hermanowi Van Rompuyowi, by do marca przygotował propozycje zmian traktatowych. Zdecydowana większość krajów, a także Komisja Europejska, mówią, że lepiej nie ryzykować, pamiętając "horror" z ratyfikacją eurokonstytucji i Traktatu z Lizbony. Proponują, by szukać rozwiązań "w ramach istniejącego porządku prawnego" bez wymaganej jednomyślności zmiany traktatu.

Poza Francją i Niemcami na razie dwie kolejne prezydencje: Węgry i Polska są otwarte na postulat zmiany traktatu.