Zmiany przepisów w trakcie kampanii, krótkie terminy oraz COVID-19 utrudnią Polakom za granicą wzięcie udziału w elekcji prezydenckiej.
Od znowelizowania w 2018 r. kodeksu wyborczego Polacy za granicą mogli zagłosować tylko osobiście. Przyjęta pod koniec marca pierwsza ustawa antykryzysowa w obliczu epidemii wprowadziła możliwość głosowania zdalnego dla osób w kwarantannie i seniorów 60+, ale tylko w kraju, pominęła taką opcję głosowania dla zagranicy. W najnowszej ustawie dotyczącej wyborów prezydenta w 2020 r., która jest w Senacie, głosowanie korespondencyjne jest jedyną dopuszczalną formą elekcji, a więc także tej przeprowadzanej poza krajem.
Jak miałoby to wyglądać? Wyborca najpóźniej na 14 dni przed głosowaniem powinien zgłosić konsulowi, że chce wziąć udział w wyborach. Może to zrobić ustnie, pisemnie, elektronicznie. W zgłoszeniu powinny być dane osobowe, m.in. PESEL, numer paszportu oraz adres, na który ma być wysłany pakiet wyborczy. Głosujący po wypełnieniu odsyła go do konsulatu na własny koszt. I tu najważniejsze: uwzględniane będą tylko głosy, które trafią do konsulatu do godziny zamknięcia głosowania w dniu wyborów.