Do Sądu Okręgowego w Koszalinie wpłynęło łącznie 16 protestów wyborczych. Ich autorzy mówią m.in. o przypisaniu wyborców do błędnego okręgu, nieostemplowanych kartach do głosowania i błędnym policzeniu głosów. Rozpatrzeniem dwóch pierwszych sąd zajął się w środę.

W pierwszym przypadku sprawa dotyczyła wyborów na radnego do Rady Miejskiej w Połczynie-Zdroju. Wnioskodawca, pełnomocnik KWW Solidna Gmina, kwestionował rozstrzygnięcie wyborcze w okręgu nr 9, w obwodzie nr 4. Zarzuty dotyczyły obwodowej komisji wyborczej ds. przeprowadzania głosowania, która miała wydać nieostemplowane karty do głosowania. Wnioskodawca chciał również ustalenia liczby głosów nieważnych, zarzucając niewłaściwe ich potraktowanie.

Sąd postępowanie umorzył. Takie orzeczenie zapadło po tym, jak na rozprawie pełnomocnik KWW Solidna Gmina wycofał protest, a obecni na sali sądowej przewodniczący miejskiej i obwodowej komisji wyborczej ds. przeprowadzenia głosowania się na to zgodzili.

Reklama

Przewodniczący składu sędzia Dariusz Jarząbek powiedział, że "ten protest nie miał szans na uwzględnienie". Odczytał protokół komisyjnego otwarcia urny z kartami do głosowania, który został dopuszczony jako dowód w sprawie.

Zgodnie z dokumentem wszystkie karty miały pieczęcie miejskiej komisji wyborczej w Połczynie-Zdroju i obwodowej komisji wyborczej nr 4 ds. przeprowadzania głosowania. Głosy uznane za nieważne były zgromadzone w dwóch kopertach. Jedna zawierała karty, na których nie postawiono w ogóle żadnych znaków, druga te, na których postawiono więcej niż dwa znaki.

"W tej drugiej było 5 kart, na dwóch zaznaczono wszystkie cztery kratki, na trzech kartach zaznaczono po dwie kratki. Nie było żadnej wątpliwości, że te głosy są nieważne. W tej pierwszej kopercie było 9 kart. Z tego na 8 kartach nie było żadnych znaków w kratkach przy nazwiskach, a w tym jedna była w całości przekreślona. Natomiast pozostała jedna karta zawierała nie do końca jasny znak, mający kształt litery Y, ale (…) nie miało to żadnego znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy" – powiedział sędzia Jarząbek.

Drugi rozpatrywany w środę protest dotyczył wyborów na radnego w gminie Szczecinek. Wnioskodawca, jednocześnie kandydatka na radną, wniósł o stwierdzenie nieważności wyborów w stosunku do dwóch kandydatów na radnego w okręgu nr 10 i wszystkich w okręgu nr 9. Zarzut dotyczył błędnego przypisania 20 mieszkańców z okręgu nr 10 do okręgu nr 9. Wnioskodawca chciał powtórnych wyborów.

Sąd protest pozostawił bez dalszego biegu. Przewodniczący składu orzekającego sędzia Czesław Podgórny powiedział, że do takiego orzeczenia zobowiązuje go art. 393 par. 3 kodeksu wyborczego.

Zgodnie z tym przepisem sąd okręgowy pozostawia bez dalszego biegu protest wyborczy dotyczący sprawy, co do której przewiduje się możliwość wniesienia skargi lub odwołania do sądu lub właściwego organu wyborczego przed dniem głosowania.

W tym przypadku, jak podkreślił sędzia Podgórny, wnioskodawca kwestionował prawidłowość sporządzenia spisu wyborców, a tę reklamację powinien złożyć "przed wyborami, a nie po, w trybie przewidzianym w art. 37 kodeksu wyborczego”.

Sędzia zaznaczył również, że kodeks wyborczy daje prawo wniesienia protestu, jednak ta możliwość "jest obwarowana dosyć rygorystycznymi warunkami formalnymi". Przepisy nie przyznają takiego prawa "osobom najbardziej zainteresowanym – kandydującym w wyborach na radnych, wójta, burmistrza, prezydenta, a dają go wyborcom, komisarzowi, pełnomocnikom komitetu wyborczego".

Wydane orzeczenie nie jest prawomocne. Przysługuje prawo wniesienia zażalenia do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. (PAP)

Autor: Inga Domurat