Reklama

"Jeszcze do niedawna w obszarze rewitalizacji mieliśmy ponad 8,5 tys. osób trwale bezrobotnych. W tej chwili liczba ta spadła do 6 tys. Udało się zaktywizować zawodowo 2,5 tys. osób, które przez dłuższy czas – zwykle latami – pozostawały bez pracy" – podkreśliła prezydent Łodzi Hanna Zdanowska na konferencji w Centrum Integracji Społecznej w Łodzi.

Rewitalizacja obszarowa Łodzi ma objąć ponad 1,7 tys. ha, czyli ponad 6 proc. powierzchni miasta. Teren ten zamieszkuje około 22 proc. populacji miasta, czyli ponad 152 tys. osób. To zdegradowane tereny w centrum miasta, podzielone na osiem tzw. obszarów rewitalizacji. Będą na nich prowadzone kompleksowe, obejmujące całe kwartały ulic, działania – m.in. remonty budynków, ulic i placów.

Obok odnowy tkanki miejskiej na obszarze rewitalizacji prowadzone są działania społeczne – różne formy wsparcia, z których mogą korzystać jedynie osoby zamieszkujące ten teren lub te, które z obszaru rewitalizacji zostały czasowo przeniesione na czas remontu ich kamienicy.

Jak podał zastępca dyrektora Biura Strategii Urzędu Miasta Łodzi Sławomir Granatowski, miasto dysponuje ponad 150 mln zł na rewitalizację społeczną. Pieniądze te zostaną rozdysponowane do 2020 r. Obecnie wspólnie z dziesięcioma organizacjami realizuje się projekty finansowane z Europejskiego Funduszu Społecznego.

"Stworzyliśmy stanowiska latarników społecznych i gospodarzy obszarów – to osoby będące łącznikami pomiędzy urzędem miasta a stowarzyszeniami, pracujące bezpośrednio z mieszkańcami, urzędnicy, ale nie do końca, ponieważ większość czasu spędzają w terenie, odwiedzając ludzi w mieszkaniach i oferując im pomoc, diagnozując ich problemy i kierując do konkretnych organizacji pozarządowych oferujących pomoc. Mamy już ponad sto przypadków, gdy podczas organizowania przeprowadzek udało nam się rozwiązać problemy mieszkańców takie, jak alkoholizm czy bezrobocie" – wyjaśnił dyrektor Biura ds. Rewitalizacji w łódzkim magistracie Marcin Obijalski.

Jedną z organizacji oferujących programy wsparcia dla osób wykluczonych społecznie – bezdomnych, bezrobotnych i niepełnosprawnych – jest Fundacja Uwolnienie, działająca m.in. w otwartym w sierpniu Centrum Integracji Społecznej, mieszczącym się w zrewitalizowanej kamienicy przy ul. Legionów.

"W ciągu dwóch lat w ramach tylko jednego z naszych programów chcemy objąć pomocą 100 osób. Do tej pory zrekrutowaliśmy 20 osób, a do końca roku rozpoczniemy pracę z kolejnymi 20. Z każdym pracujemy indywidualnie, dopasowujemy się do jego potrzeb. Podstawą jest wsparcie psychologiczne i doradztwo zawodowe, warsztaty i szkolenia zawodowe – od prozaicznych, jak sprzątanie czy prawo jazdy, do mniej typowych – bo takie też już realizowaliśmy – jak np. kursy alpinistyczne" – podał prezes Fundacji Uwolnienie Michał Stańczyk.

Fundacja organizuje swoim podopiecznym praktyki zawodowe. Ich efektem ma być uzyskanie przez nich pracy na stałe. "Robimy wszystko, by im pomóc, dajemy narzędzia, którymi mogą się posłużyć, ale chcemy, aby jak najwięcej czynności wykonywali samodzielnie" – dodał Stańczyk.

Z obserwacji pracowników fundacji wynika, że w ciągu ostatnich 10 lat zmienił się profil ich klienta – do niedawna mieli do czynienia przede wszystkim z osobami, które chciały, lecz z powodu różnych braków nie mogły znaleźć sobie pracy. Obecnie częściej spotykają się z "trudnymi klientami", dla których bezrobocie stało się sposobem na życie.

"Lubimy natomiast pracować z osobami opuszczającymi zakłady karne – one chcą, by im pomóc i aktywnie uczestniczą w naszych działaniach. Jeżeli jednak ktoś taki bez pomocy próbuje wejść na rynek pracy, trafia na ścianę w postaci stereotypowego obrazu osoby karanej. Po stażu i praktyce zawodowej często okazują się dobrymi, lojalnymi pracownikami" zaznaczył Stańczyk.

Podopieczni fundacji najczęściej wybierają takie zawody, jak: pomoc kucharza, cukiernik, opiekun osób niesamodzielnych, kierowca czy operator wózków widłowych. (PAP)

Autorka: Agnieszka Grzelak-Michałowska