Prokuratura złoży zażalenie na decyzję sądu, który zamienił trojgu podejrzanym w warszawskiej aferze reprywatyzacyjnej środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na tzw. areszt kaucyjny co oznacza, że była urzędniczka Marzena K., biznesmen Janusz P. i były dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej Grzegorz M. mogą opuścić areszt po wpłaceniu pieniędzy.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, rozpoznając dziś, 1 października 2018 roku, wniosek Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu o dalsze stosowanie tymczasowego aresztowania wobec trojga podejrzanych w warszawskiej aferze reprywatyzacyjnej, wskazał na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez nich czynów i podzielił stanowisko prokuratury co do potrzeby dalszego stosowania tego środka zapobiegawczego na okres kolejnych trzech miesięcy.

Środek ten zastosował jednak z zastrzeżeniem, że ulegnie on zmianie z chwilą wpłaty do 30 października br. miliona złotych przez podejrzanych Marzenę K. i Janusza P. oraz dwóch milionów złotych przez Grzegorza M. - tytułem poręczenia majątkowego.

Reklama

Prokurator nie zgodził się z takich rozstrzygnięciem i będzie korzystał z przysługujących mu środków odwoławczych. Uznał, że postanowienie Sądu Apelacyjnego może zaburzyć prawidłowy tok postępowania, ponieważ wciąż zachodzi realna obawa matactwa ze strony podejrzanych. Brak odizolowania ich od siebie umożliwi podejrzanym uzgadnianie treści wyjaśnień oraz wpływanie na pozostały, zebrany materiał dowodowy w sprawie.

Marzena K., Janusz P. i Grzegorz M. podejrzani są o popełnienie czynów o charakterze korupcyjnym, tj. o wręczenie korzyści majątkowej, a nadto Marzena K. podejrzana jest o popełnienie 9 czynów podlegających na podaniu nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych.

Dla zabezpieczenia toczącego się śledztwa konieczne jest więc zdaniem prokuratora dalsze stosowanie wobec wymienionych podejrzanych tymczasowego aresztowania. Skarżąc postanowienie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, prokurator zwróci się również z wnioskiem o wstrzymanie wykonania orzeczenia z 1 października 2018r. do czasu jego prawomocnego rozstrzygnięcia przez sąd odwoławczy.