Przedmiotem analizy będzie faktyczna działalność stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność" i zaangażowanych w nie osób, a nie wyłącznie jego statut i inne dokumenty - powiedziała rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.
Reklama

W poniedziałek Prokuratura Krajowa poinformowała, że na polecenie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, prokuratura analizuje kwestię delegalizacji stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność". - Decyzja ma związek z postępowaniem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach w sprawie publicznego propagowania faszyzmu oraz posiadania przedmiotów o takiej symbolice przez tę organizację - zaznaczyła prok. Bialik.

- Przedmiotem analizy będzie faktyczna działalność stowarzyszenia i zaangażowanych w nie osób, a nie wyłącznie jego statut i inne dokumenty. Celem jest ustalenie, czy organizacja "Duma i Nowoczesność" odwołuje się w swoich działaniach do metod i praktyk nazizmu, faszyzmu albo innych totalitarnych ideologii. Jeśli potwierdzą to ustalenia dowodowe, prokuratura skieruje do sądu wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia - zaznaczyła prok. Bialik.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro jeszcze w sobotę polecił prokuratorowi regionalnemu w Katowicach wszczęcie śledztwa w sprawie publicznego propagowania faszyzmu, w reakcji na publikację "Superwizjera" TVN24 dotyczącą środowisk neonazistów. Śledztwo wszczęła w niedzielę gliwicka prokuratura okręgowa.

Na ujawnionych w telewizyjnym reportażu nagraniach ukrytą kamerą były pokazane m.in. zorganizowane w maju 2017 r. w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego "obchody" 128. urodzin Adolfa Hitlera. Materiał pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Adolfa Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku zostaje podpalona. Widać było też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.

Gliwickie śledztwo jest prowadzone pod kątem art. 256 par 1 i 2 Kodeksu karnego. Chodzi o propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa oraz utrwalania posiadania, przechowywania i prezentowania przedmiotów, które są nośnikami takich treści - m.in. mundurów, flag i albumu. Za propagowanie faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

W poniedziałek rzeczniczka gliwickiej prokuratury prok. Joanna Smorczewska mówiła Polskiej Agencji Prasowej, że w śledztwie tym trwają intensywne czynności i ustalanie uczestników "imprezy" z 13 maja zeszłego roku. Jak dodała, dotychczas w tej sprawie nikt nie został zatrzymany. Czynności w ramach śledztwa prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ponadto - jak dodała - w sprawie prowadzone są czynności procesowe, w których udział biorą również funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

"Propagowanie faszyzmu lub innych totalitaryzmów jest nie tylko niezgodne z polskim prawem. Jest przede wszystkim deptaniem pamięci naszych przodków i ich bohaterskiego wysiłku walki o Polskę sprawiedliwą i wolną od nienawiści. Nie ma przyzwolenia na tego typu zachowania i symbole" - napisał w niedzielę premier Mateusz Morawiecki.

"Szybką i stanowczą" reakcję państwa wobec propagujących w Polsce faszyzm zapowiedział minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

Z kolei szef MSWiA Joachim Brudziński zaznaczył, że policja będzie podejmowała zgodne ze swoimi kompetencjami adekwatne działania wobec każdej osoby lub organizacji, która nawołuje do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym lub rasowym.