Komisja Europejska zdecydowała się poprzez środową decyzję w praktyce jednostronnie zakończyć obecny etap dialogu z Polską, do którego dalszego prowadzenia rząd był gotowy - powiedział PAP prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Komisja Europejska - która porównywała ustawę o Sądzie Najwyższym i nowelizację ustawy Krajowej Radzie Sądownictwa z przyjętymi w lipcu rekomendacjami wobec Polski - zdecydowała w środę o uruchomieniu wobec Polski art. 7.1 traktatu unijnego. Wiceszef KE Frans Timmermans informując o tej decyzji dodał, że KE daje Warszawie trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji dotyczących praworządności.

Szczerski podkreślił, że KE podjęła decyzję "nawet zanim zakończył się w Polsce proces legislacyjny nad ustawami, których decyzja dotyczy, bo ustawy nie zostały podpisane przez prezydenta RP i nie weszły w życie".

Reklama

"To decyzja Komisji i na niej spoczywa odpowiedzialność za nią, merytoryczną wartość jej uzasadnienia i za jej długofalowe konsekwencje. Teraz działania i decyzje Komisji ocenią państwa członkowskie" - stwierdził Szczerski.

Ocenił również, że "do decyzji Komisji przyczyniły się bez wątpienia bezprecedensowe działania opozycji, która aktywnie zabiegała w Brukseli i Strasburgu o kroki przeciwko Polsce". "Trudno pogodzić się z opinią, że polskie władze nie powinny realizować oczekiwań własnych obywateli tylko oczekiwania urzędników Komisji Europejskiej" - dodał Szczerski.

Reklama

Art. 7.1 unijnego traktatu mówi, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada UE (składająca się z przedstawicieli wszystkich państw członkowskich) większością czterech piątych, po uzyskaniu zgody PE, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych; przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane państwo i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

Timmermans powiedział na środowej konferencji prasowej, że "Komisja jest gotowa, w konsultacji z PE i Radą, do ponownego rozważenia swojej uzasadnionej propozycji". "To nie jest opcja nuklearna. Prosimy teraz Radę i PE o to, co Komisja robiła przez ostatnie dwa lata: o przeanalizowanie sytuacji i zadecydowanie, czy w opinii tych dwóch instytucji istnieje wyraźne ryzyko poważnego zagrożenia dla praworządności" - powiedział wiceszef KE. (PAP)