W ostatnich latach Moskwę zaczęto postrzegać nad Sundem jako zagrożenie. Ma to wpływ na decyzje podejmowane w Kopenhadze.
Reklama
Kulminacją tego procesu są dwa wydarzenia. W czwartek duński parlament przyjął ustawę, która może doprowadzić do zablokowania budowy gazociągu Nord Stream 2 – projektu kluczowego dla Rosji. Niebawem zaś powinny zakończyć się konsultacje elit politycznych nad strategią obronną państwa na lata 2018–2023, która odzwierciedla obawy Duńczyków z powodu coraz bardziej konfrontacyjnej postawy Moskwy.

Reklama
Aby prześledzić, jak zmieniała się percepcja Moskwy w Kopenhadze, wystarczy zajrzeć do publikowanych co roku raportów tamtejszego wywiadu dotyczących globalnego bezpieczeństwa. – Wcześniej jako zagrożenie numer jeden identyfikowały one terroryzm, ale od 2014 r. (czyli od aneksji Krymu – red.) coraz wyżej pnie się w nich Rosja – mówi Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Nie pozostało to bez wpływu na ocenę posunięć Moskwy – łącznie z gazociągiem Nord Stream 2, którego budowa wymaga uzyskania od Danii wielu zezwoleń. – Zmiana nastawienia do tej inwestycji bierze się ze zmiany percepcji Rosji po aneksji Krymu i wybuchu konfliktu we wschodniej Ukrainie – mówi Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Efektem tej zmiany jest zaproponowana przez tamtejszy resort energii nowelizacja ustawy o szelfie kontynentalnym, która wymaga, aby inwestycje na tym terenie oceniać nie tylko pod kątem środowiskowym, ale i polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa narodowego.
Przyjęcie nowelizacji to kolejny ostrożny krok, jaki podejmują Duńczycy wokół Nord Stream 2. Doskonale bowiem rozumieją, że inwestycja jest ważna dla Niemiec, które Dania postrzega jako swojego głównego partnera w Unii. – Duńczycy nie chcą antagonizować Berlina. Dlatego woleliby przekazać ten gorący kartofel Komisji Europejskiej, która zresztą wystąpiła do państw członkowskich o udzielenie mandatu do negocjacji z Rosją w sprawie gazociągu właśnie z inspiracji Danii i Szwecji – mówi Gawlikowska-Fyk.
Pod wpływem zagrożenia ze strony Rosji Dania adaptuje też swoją doktrynę obronną. – Po upadku ZSRR Kopenhaga położyła nacisk na rozwój sił ekspedycyjnych kosztem obrony terytorialnej. Z tego względu Duńczycy zrezygnowali np. z okrętów podwodnych czy obrony przeciwlotniczej. Teraz chcą na powrót zbalansować te dwa aspekty – mówi Szymański.
Temu ma służyć nowe „porozumienie obronne”, czyli uzgadniana między wszystkimi ugrupowaniami strategia działań w zakresie obronności. Przewiduje ona powołanie dodatkowej brygady zdolnej do szybkiego reagowania w regionie Bałtyku, co miałoby być sfinansowane przez stopniowe zwiększenie nakładów na obronność z obecnych 1,2 do 1,3 proc. PKB.
O tym, gdzie Kopenhaga upatruje zagrożeń, świadczy również chęć rozwoju zaniedbanych dotychczas obszarów, tj. walka z okrętami podwodnymi. W tym kontekście ważna jest także decyzja o zakupie amerykańskich myśliwców F-35, choć jest to raczej efekt długofalowego planowania, bowiem F-16 na służbie królowej Małgorzaty II zbudowano jeszcze w latach 80. i są już mocno wyeksploatowane. Ponadto Dania jest jednym z państw partnerskich programu F-35, co oznacza, że tamtejsze firmy produkują elementy do nowych myśliwców.
To wszystko sprawia, że Dania wyrasta na jednego z najpoważniejszych partnerów Polski w regionie. Zwieńczeniem współpracy między oboma krajami ma być gazociąg Baltic Pipe, który przez duński system przesyłowy zapewni dostęp Polsce do błękitnego paliwa z Norwegii. – Duńczycy są pozytywnie nastawieni do tego projektu, zwłaszcza że pozytywnie przeszedł on test ekonomiczny, czyli symulację rentowności – mówi Gawlikowska-Fyk, odnosząc się do informacji z ubiegłego tygodnia.
Na Baltic Pipe jednak relacje polsko-duńskie się nie kończą i, niestety, nasi partnerzy znad Bałtyku mają do nas sporo pretensji. Najpierw obecny rząd przyjął pakiet nowych regulacji w kwestii budowy lądowych elektrowni wiatrowych, co pokrzyżowało plany biznesowe takich firm jak chociażby Vestas, duński dostawca turbin. Z kolei resort zdrowia pracuje nad ustawą, która uniemożliwi świadczenie usług ratownictwa medycznego prywatnym firmom, co uderzy w innego gracza znad Sundu, tym razem firmę Falck.