Reklama

W piątek odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji. Prezydent zaproponował w ramach pomocy kredytobiorcom m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie, zwiększenie wysokości możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużenie okresu możliwego wsparcia z 18 do 36 miesięcy oraz wydłużenie okresu bezprocentowej spłaty otrzymanego wsparcia z 8 do 12 lat. Pieniądze z Funduszu Wspierającego mają służyć wszystkim kredytobiorcom, zarówno złotowym, jak i walutowym. Z myślą o tych ostatnich projekt wprowadza nowy fundusz - Fundusz Restrukturyzacyjny.

Zdaniem adwokata świadczącego pomoc prawną frankowiczom dr. Jacka Czabańskiego prezydencki projekt nie rozwiązuje problemu kredytów powiązanych z kursem waluty obcej. "Stanowi on tylko pewną doraźną pomoc dla osób w trudniejszej sytuacji, ale nawet wśród tej grupy nie rozwiązuje największego problemu, jakim jest dochodzenie przez bank zawyżonych należności w postępowaniu egzekucyjnym”.

Prawnik dodał, że sam projekt w zakresie, w jakim zwiększa możliwość korzystania z funduszu wsparcia pożyczkobiorcom, jest "oczywiście w porządku", jednak to nie jest projekt, który "w jakikolwiek sposób pomoże osobom posiadającym kredyty powiązane z kursem waluty obcej". Jednocześnie przyznał, że "nie widać szans na uchwalenie innej ustawy, która w kompleksowy sposób uregulowałaby ten problem".

Jak ocenił dr Czabański, najlepsze rozwiązanie zostało zaproponowane prezydentowi przez organizację frankowiczów "Stop Bankowemu Bezprawiu" dwa lata temu. "Zakładało ono zrównanie kredytów powiązanych z kursem waluty obcej z kredytami złotowymi od dnia zawarcia umowy i ponowne przeliczenie wszystkich należności" - wyjaśnił.

"Byłoby to rozwiązanie politycznie bardzo sprawiedliwe. Niestety politycy okazali się niezainteresowani systemowym rozwiązaniem problemu, co powoduje, że kredytobiorcy muszą szukać sprawiedliwości w sądzie” – zauważył adwokat.

„Coraz więcej jednak wyroków wskazuje na to, że na drodze sądowej kredytobiorcy mogą zyskać więcej niż na rozwiązaniu politycznym, a dla banków koszty będą znacznie wyższe, niż gdyby musiały ponownie przeliczać należności zgodnie z projektem przedstawionym dwa lata temu przez frankowiczów. W orzecznictwie widać coraz wyraźniej, że sądy nie akceptują nieuczciwych postanowień zawartych w umowach kredytowych, i wydaje się, że większe są szanse na rozstrzygnięcia problemu na drodze sądowej niż politycznej” – zakończył Jacek Czabański.

Przedstawiciele Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" w środę w Sejmie ogłosili, że chcieliby powołania komisji śledczej, która zajęłaby się problemem kredytów frankowych; zbierali w tej sprawie podpisy wśród posłów.