"Polska prezydencja była udana i wysoko podniosła poprzeczkę węgierskiemu przewodnictwu. Zrodziły się – i nadal będą się rodzić - widowiskowe sukcesy w wyznaczonych priorytetach: w sferze reprezentowania interesów w UE, (w sferze) bezpieczeństwa i stabilizacji; wystarczy wspomnieć wspólne inicjatywy na polu polityki bezpieczeństwa oraz walki z terroryzmem i nielegalną migracją" – oznajmił ekspert ośrodka Szazadveg i redaktor naczelny tygodnika "Figyeloe" Tamas Lanczi.

Jego zdaniem do sukcesów polskiej prezydencji można również zaliczyć wzmocnienie tożsamości V4 i jej widoczności na arenie międzynarodowej.

Analityk Centrum Integracji Euroatlantyckiej i Demokracji Daniel Bartha ocenił zaś, że podczas polskiej prezydencji osiągnięto znaczne postępy w technicznym wspieraniu się w ochronie granic. "Był to też dość aktywny okres pod względem organizacyjnym w sferze polityki bezpieczeństwa i wojskowości" - powiedział.

Reklama

Jego zdaniem istotnym dokumentem o mocnym przesłaniu było również marcowe oświadczenie V4 w sprawie reformy UE. Ale – według niego - nadal dużo energii pochłonęły sprawy związane z kryzysem migracyjnym. "Taka walka z UE nie może przynieść znaczących wyników" - ocenił.

W jego opinii polska prezydencja była jednocześnie ogólnie mało aktywna. Przyczynę widzi w tym, że jego zdaniem Polska stawia akcent nie tylko na V4, co "jest rzeczą najzupełniej naturalną".

Reklama

"Dla Polski Grupa Wyszehradzka to tylko jedna z platform regionalnych, są też inne ważne dla niej struktury. O ile dla Węgier taką strukturą jest wyłącznie V4, to dla Polski także współpraca z państwami bałtyckimi czy Trójkąt Weimarski, nawet jeśli ten ostatni nie za bardzo funkcjonuje" – powiedział. Wspomniał też o Inicjatywie Trójmorza.

Obaj analitycy pozytywnie ocenili współpracę polsko-węgierską w ramach Grupy Wyszehradzkiej. "Współpraca polsko-węgierska w ramach V4 jest bardzo dobra, chociaż zagrażają jej różne potencjalne niebezpieczeństwa. Ta więź dwustronna jest dla obu państw nadzwyczaj istotna, bo system wartości i polityka obu rządów w UE są bardzo podobne" – powiedział Bartha.

Pytany, jakiego rodzaju zagrożenia dla tej współpracy widzi, odparł, że nie sądzi np., żeby Węgry poparły ideę Trójmorza. "Jest także prawdopodobne powtórzenie się podobnej sytuacji co z wyborem (Donalda) Tuska (na szefa Rady Europejskiej) w innych sferach, bo Węgry będą postępować zgodnie ze stanowiskiem Europejskiej Partii Ludowej" - powiedział.

Zdaniem eksperta, punktem spornym może być również to, że – jak sądzi - Węgry niekoniecznie będą się sprzeciwiać powstaniu Nord Stream 2.

Lanczi ocenił zaś, że "V4 niewątpliwie się zdynamizowała dzięki wzmocnieniu współpracy polsko-węgierskiej", gdyż te dwa państwa "otwierają" współpracę wyszehradzką w kierunku Bałkanów Zachodnich, państw bałtyckich i Ukrainy.

Analityk wyraził też opinię, że ścisła współpraca polsko-węgierska w V4 nie jest niewygodna dla Czech i Słowacji, a wręcz przeciwnie.

"Polska i Węgry mają odważne, łamiące tabu, a w dodatku dysponujące stabilną większością parlamentarną rządy, które dowiodły, że nie obawiają się konfliktów i zderzania się interesów w UE. Stwarza to dla Czech i Słowacji wygodniejszą sytuację, bo zmniejsza ryzyko, jakie wiązałoby się dla nich z publicznym +wystawaniem z mainstreamu+. (...) Moim zdaniem nie ma więc z ich strony mowy o +obawach przed byciem zdominowanym+, a raczej o rozmaitych rolach publicznych czterech państw, co jest korzystne dla wszystkich" – ocenił.

Według Lancziego węgierska prezydencja nie będzie łatwa z powodu pogarszających się "warunków zewnętrznych". Podkreślił, że choć prezydent Francji Emmanuel Macron oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel jasno dali do zrozumienia, że oczekują od państw V4 "uległej" postawy, to te jednak "nie poddadzą się takiemu szantażowi, bo UE jest wspólnotą równych sobie państw".

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)