Wojna w Ukrainie to kolejny po polityce energetycznej UE powód, dla którego transformacja energetyczna, w tym odejście od węgla, jest jednym z naszych kluczowych wyzwań. – Jako miasto robimy wiele, by rezygnacja z węgla była możliwa jak najszybciej, jesteśmy jednak świadomi, że nie jest to proces krótkotrwały i nie w pełni zależny tylko od nas – podkreśla Marek Łucyk, wiceprezydent Gdyni ds. rozwoju. – Gdynia już wiele lat temu podjęła decyzję o tym, by wdrażać rozwiązania na rzecz czystego powietrza. Dzięki temu dziś nasze miasto jest pod tym względem w krajowej czołówce.

Nauczyć oszczędności

Jak zaznaczył, ogromnym wyzwaniem jest zakup energii elektrycznej. – Kupujemy ją wspólnie z miastami ościennymi, dzięki czemu, na razie, mamy jeszcze dość konkurencyjne ceny – opisywał. I przekonywał, że oprócz inwestycji, m.in. w termomodernizację budynków, ważne są również akcje społeczne – wystarczy, że – otwierając okno – zakręcimy kaloryfer. – Proste nawyki mają znaczenie, dlatego zaczynamy od siebie i dużo rozmawiamy z mieszkańcami. Komunikacja i edukacja są bardzo ważne – mówił. Podał przykład realizowanego w szkołach podstawowych projektu „Strażnicy energii”. Polega on na instalowaniu mierników zużycia prądu i wody. To, co szkoły zaoszczędzą, wraca do nich i dzieci mogą decydować o tym, na jakie cele trafią te pieniądze. – Jednego roku jedna ze szkół zaoszczędziła 80 tys. zł – podkreślał.
Reklama
Wtórował mu Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica. – Robimy w szkołach podobne projekty. Przekonanie ludzi do tego, że warto jest żyć ekonomicznie, ma kluczowe znaczenie. Dziś też wspieramy naszych mieszkańców, którzy kiedyś pracowali w PGR w bardziej ekologicznym stylu życia – zaznaczył.
Przedstawił też całą paletę inwestycji z OZE, które jego gmina realizuje od lat. Jak wskazał, Kobylnica stawia na ekologię i dywersyfikację źródeł energii. – Pracujemy nad tym już od 2000 r. W 2006 r. wspólnie z inwestorem japońskim postawiliśmy pierwszą farmę wiatrową. Dziś mamy w wietrze 100 MW i ok. 5 MW w słońcu. Pracujemy teraz nad kilkoma projektami fotowoltaicznymi na w sumie 70 MW – wyliczał Kuliński. – W tej chwili wspólnie z Norwegami realizujemy z funduszy norweskich projekt szkoły samowystarczalnej energetycznie. Odłączamy się od systemów gazowych na rzecz pomp ciepła – opisywał.

Dobre przygotowanie

– Cieszę się, że wszystko to, co zaplanowaliśmy w teorii, jest realizowane w praktyce – reagował Krystian Wasilewski, dyrektor departamentu współpracy z samorządem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak przekonywał, administracja centralna współdziała w tym zakresie z samorządem, wspomaga i wspiera władze lokalne. Podkreślał, że bardzo ważnym aspektem w realizacji założeń transformacji energetycznej jest odpowiednie przygotowanie jednostek samorządu oraz zaopatrzenie ich w odpowiednie instrumenty prawne i finansowe. Wymienił w tym kontekście m.in. takie zadania, jak: termomodernizacja budynków, modernizacja odnawialnych źródeł ogrzewania, modernizacja oświetlenia ulicznego, rozwój ciepłownictwa systemowego, wspieranie rozwoju rozproszonych OZE, strefy czystego transportu, promocja transportu zbiorowego, zwiększanie roli kolei, budowa nowoczesnej infrastruktury transportowej, ograniczenie ubóstwa energetycznego, transformacja w regionach pogórniczych, transformacja w rolnictwie.
Jakie są źródła finansowania tych projektów? Dyrektor Wasilewski wymienił źródła publiczne, kredyty, pożyczki, własne źródła samorządów oraz źródła zagraniczne. – Przy ich wykorzystaniu samorząd – we współpracy z administracją rządową – może przejść przez ten proces – podsumował dyrektor w KPRM.

Alternatywy

Mecenas Marcin Kraśniewski z Kancelarii Pawełczyk Radcowie Prawni i Adwokaci mówił o perspektywie centralnej. Jak ocenił, w Polsce już od dawna powinniśmy mieć energetykę jądrową. Przypomniał, że do końca roku rząd ma wybrać dostawcę technologii i od tego momentu zaczną się prace legislacyjne uwzględniające konkretną technologię. – Elektrownia jądrowa – wyjaśniał – wymaga poza tym budowy linii przesyłowych wysokiego napięcia z północy na południe, na Śląsk, by zaspokoić potrzeby przemysłu.
Wymaga też jednak wysiłku na rzecz informowania mieszkańców, obalania mitów. – To zadanie także dla samorządów. Warto zauważyć w tym kontekście, że jesteśmy otoczeni atomem w państwach sąsiednich – zwracał uwagę. Przyznał jednocześnie, że Niemcy sprzeciwiają się tym inwestycjom, jednak nie spodziewa się, by miało to przeważyć z racji utworzonej w ramach UE „koalicji” na rzecz atomu, do której należą m.in. Francja, Rumunia i Polska.
Drugi element to mały atom, czyli SMR. – Ta technologia jeszcze w fazie prototypowej, ale bardzo obiecująca. Inwestycje w ten rodzaj elektrowni jądrowych nie będzie jednak domeną państwa jak „duży atom”, lecz przedsiębiorstw – opisywał mecenas Kraśniewski.
W debacie podkreślano też wagę liberalizacji tzw. zasady 10H, która obecnie ogranicza stawanie elektrowni wiatrowych na lądzie. Powoduje to też – jak zauważył wójt gminy Kobylnica – blokowanie terenów z wiatrakami, jeżeli chodzi o inwestycje czy budownictwo mieszkaniowe. Przypomniał, że i biznes, i samorządy skierowały do rządu liczne apele w tej sprawie. ©℗
SOB