Paweł Marchewka, prezes zarządu Techland
Digitalizacja i rozwój gospodarki opartej na wiedzy to jedne z tych nośnych tematów, o których przez ostatnie lata powiedziano wiele na branżowych kongresach i dyskusjach gospodarczych wizjonerów. Firmy z cyfrowym DNA, oparte na innowacyjnych technologiach, umiejętnie korzystające ze zmieniających się zwyczajów i zachowań konsumentów, królują dzisiaj w światowej gospodarce. Wystarczy spojrzeć, jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniał się skład listy Global Fortune 500, by stwierdzić, że teraźniejszość i przyszłość jest cyfrowa. I aby załapać się do tego „digitalnego wyścigu zbrojeń”, bardziej unowocześnić się muszą najbardziej tradycyjne sektory gospodarki.
Każda gospodarka, która chce rosnąć, powinna jak najmocniej inwestować w produkty i usługi, których wytwarzanie opiera się przede wszystkim na sile kreatywności i zaawansowaniu technologicznym.
Reklama
Podstawowym czynnikiem sukcesu w świecie opartym na technologii, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jest człowiek. W tych wysoce wyspecjalizowanych sektorach trwa ciągła walka o talenty i przyciąganie najbardziej kreatywnych twórców. Tak jest również w gamingu, który obecnie stanowi już największą część branży rozrywkowej (jest dwa razy większy niż cała branża filmowa i muzyczna razem wzięte), a do 2025 r. liczba graczy na świecie przekroczy 3,5 mld.
W skali regionu prawdziwe będzie stwierdzenie, że Polska jest kreatywnym hubem dla IT – jest jednak wiele elementów, nad którymi musimy pracować, aby tę pozycję utrzymać, a docelowo także wzmocnić. Widać je szczególnie wyraźnie z mojej perspektywy – osoby od 30 lat budującej Techland – jednego z globalnych liderów gier wideo segmentu AAA (gry wysokonakładowe, których budżety sięgają po kilkaset milionów dolarów – red.). Techland nie jest jedyny – relatywnie wiele firm z Polski z sukcesem konkuruje na globalnym rynku, na którym możliwości kapitałowe są niemal nieograniczone.

Reklama
Gaming to z założenia rynek globalny, co oznacza także konieczność konkurowania o talenty z cyfrowymi czempionami z całego świata. W Techlandzie już teraz istotny procent pracowników to obcokrajowcy. Nie jesteśmy już rynkiem na dorobku, ale miejscem, gdzie można realizować z powodzeniem największe ambitne projekty w branży – żadna inna część polskiej gospodarki nie daje takich szans talentom na zaistnienie na globalnej scenie. Oczywiście, jak każdy sektor, nie działamy w cyfrowej próżni i potrzebujemy bardzo konkretnych rozwiązań, by się rozwijać i pozostać konkurencyjnym w stosunku do innych firm z USA czy Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Czech.
Stworzenie cyfrowego produktu w postaci gry AAA to niezwykle skomplikowane przedsięwzięcie, które zazwyczaj trwa około pięciu lat, angażując przy tym środki rzędu kilkuset milionów dolarów. Kluczem jest kapitał ludzki. Jednak w przypadku gamingu same umiejętności IT to za mało – to umiejętne łączenie wody z ogniem: najwyższej klasy umiejętności informatycznych, z pomysłowością i nieszablonowością. Aby osiągnąć sukces w gamingu, niezbędne są niemal nieprzebrane zasoby kreacji – właśnie otwartość i pomysłowość, zaangażowanie najlepszych specjalistów to kolejny element konieczny do budowania zespołów takich jak nasz w Techlandzie.
Niezbędny element kreacji, o której wspominałem, ma swoje przełożenie w liczbach: powstanie gry to tysiące roboczogodzin – zarówno pracy programistów, jak i reżyserów scen, specjalistów od dialogów, mechaniki, dźwięku i muzyki czy efektów specjalnych.
Wielkim wyzwaniem kadrowym jest także konieczna ciągłość pracy – aby zachować spójność narracji, zespoły powinny być zaangażowane od początku procesu powstania gry, aż do jej premiery. A nawet dłużej, bo planując wieloletnie wsparcie i kolejne dodatki, jak w dobrym scenariuszu na serial, musimy mieć pomysły na rozwój naszego świata i bohaterów na wiele kroków do przodu.
Aby Polska mogła w pełni wykorzystać swój potencjał, bowiązujący system prawny i całe otoczenie legislacyjne powinny być stabilne i przewidywalne. Każdy praktyk związany z dużą organizacją, zatrudniającą kilkaset osób, może powiedzieć, jak skomplikowane są procesy zmian, do których często jesteśmy zmuszeni się dostosować niemal z dnia na dzień.
Tymczasem w naszych polskich realiach często zderzamy się z długimi i skomplikowanymi procedurami związanymi np. z zatrudnieniem obcokrajowców. A w sytuacji, gdy staramy się o najlepszych na globalnym rynku, istnieje ryzyko, że z powodów czysto formalnych dany kandydat wybierze inny rynek. Już teraz procedury dla specjalistów IT u naszych południowych sąsiadów są dużo bardziej uproszczone i przez to bardziej atrakcyjne. Projektując rozwiązania dotyczące reżimu podatkowego czy zatrudniania obcokrajowców, warto korzystać z doświadczeń innych, którzy zastane status quo starają się kwestionować. Przykładem może być Austin w Teksasie, które coraz skuteczniej walczy o przyciągnięcie specjalistów z legendarnej Doliny Krzemowej, oferując korzystny system podatkowy. Tak więc, by uczynić nasz lokalny rynek bardziej konkurencyjną propozycją dla specjalistów z branży, zmiany legislacyjne i szybkie ich wprowadzenie mają znaczenie krytyczne. ©℗
Fot. materiały prasowe