Sprawa dotyczyła dwóch europejskich zgłoszeń patentowych dokonanych w 2018 r. przez Stephena Thalera, twórcę oprogramowania o nazwie DABUS korzystającego z algorytmów sztucznej inteligencji (SI). Pierwszy wniosek dotyczył pojemnika na żywność (nr zgłoszenia EP3564144) o kształcie przypominającym płatek śniegu umożliwiającym m.in. lepsze układanie wielu pojemników jeden na drugim. Drugie zgłoszenie (nr EP3563896) dotyczyło „urządzenia i metody przyciągania zwiększonej uwagi”. W dużym skrócie chodziło o rytmicznie migoczące światło naśladujące ludzką aktywność neuronową.
Thaler nie wskazał twórcy tychże wynalazków, więc Europejski Urząd Patentowy (EPO) odrzucił oba wnioski. Twórca SI w odwołaniach od decyzji urzędu wskazywał, że wynalazki wygenerowało w sposób autonomiczny oprogramowanie DABUS. Przekonywał też, że jest pracodawcą wspomnianej maszyny. W przestrzeni publicznej pojawiły się wówczas wątpliwości, czy można mówić o relacji pracowniczej, skoro maszyna nie bierze urlopów i twórca zapewne nie pyta jej o zgodę na dokonanie zgłoszeń patentowych. Sekcja Przyjęć EPO również pozostała niewzruszona i Stephen Thaler był zmuszony wnieść skargę do Izby Odwoławczej EPO.
Reklama

Tylko dla osób

Odwołanie nie przyniosło wnioskodawcy sukcesu. W pełnym uzasadnieniu izby opublikowanym kilka dni temu czytamy, że na przeszkodzie do uznania SI za twórcę wynalazku stoi Konwencja o udzielaniu patentów europejskich sporządzona 5 października 1973 r. w Monachium. Jej art. 81 wymaga, aby europejskie zgłoszenie patentowe wskazywało twórcę. Artykuł 60 stanowi zaś, że prawo do patentu przysługuje twórcy lub następcy prawnemu. Prowadzi to do wniosku, że wynalazcą może być wyłącznie osoba fizyczna mająca zdolności prawne.

Reklama
- To bardzo istotne, ponieważ istnieje wiele regulacji dotyczących tego, w jaki sposób taka osoba fizyczna może przenosić prawa do uzyskania patentu na inne podmioty, np. spółki - tłumaczy radca prawny Andrzej Boboli, TMT/IP practice leader w Olesiński & Wspólnicy.
Eksperci ostrzegają, że uznanie sztucznej inteligencji za twórcę mogłoby prowadzić do zwiększenia trollingu patentowego
Jego zdaniem gdyby EPO uznał maszynę za twórcę wynalazku, pojawiłyby się wątpliwości, jak inne podmioty mogłyby od niej nabyć prawa do patentu.
Izba odwoławcza podkreśliła, że nie przeprowadziła analizy zgłoszonych rozwiązań technicznych. Nie rozważała również kwestii tego, czy SI faktycznie jest w stanie wytworzyć wynalazek bez ingerencji i kierunku nadanego jej przez człowieka.

Ochrona twórców

Stephen Thaler twierdzi, że odrzucenie jego wniosków hamuje innowacyjność. A jeżeli na przeszkodzie do uznania SI za twórcę wynalazków stoją wyłącznie przepisy, to przecież można je zmienić. Zdaniem prawników to wcale nie byłby dobry pomysł.
Marcin Wychota, doradca techniczny i aplikant rzecznikowski, uważa, że nie powinno się uważać SI za coś więcej niż narzędzie. Jest to program, który trzeba napisać, wyposażyć w odpowiednie dane i któremu należy wyznaczyć kierunek działania. Nie ma on możliwości abstrakcyjnego ani kreatywnego myślenia, nawet jeżeli wyniki jego pracy mogą dawać takie wrażenie.
Jego zdaniem uznanie SI za twórcę mogłoby prowadzić do zwiększenia trollingu patentowego. Można byłoby bowiem zaprogramować maszynę do przeczesywania internetu w poszukiwaniu obiecujących rozwiązań technicznych albo modyfikowania nowych wniosków patentowych i automatycznego zgłaszania do nich praw w pozostałych urzędach patentowych uznających SI za możliwego twórcę wynalazków. - To mogłoby zmarginalizować wynalazczość ludzi - rozważa Marcin Wychota.
W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Boboli, radca prawny specjalizujący się w nowych technologiach. Spostrzega on, że jednym z najważniejszych celów legislacji dotyczącej patentów jest zwiększanie ochrony twórców. - Nie spodziewałbym się zatem pomysłów stworzenia przepisów mogących w jakikolwiek sposób odbierać prawa ludziom, np. programistom sztucznej inteligencji - mówi.
Co ciekawe, Stephen Thaler dokonywał zgłoszeń wynalazków stworzonych rzekomo przez DABUS nie tylko w EPO. Jego wnioski odrzuciły wcześniej urzędy patentowe w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech. W Australii sąd federalny przychylił się jednak do jego wniosku, ale w kwietniu 2022 r. sąd wyższej instancji anulował wyrok.
DABUS pozostaje wskazany jako twórca wynalazku w Republice Południowej Afryki, ale w tym kraju urząd patentowy sprawdza wyłącznie wymogi formalne przed nadaniem praw - inni twórcy mogą następnie wnosić o ich unieważnienie.
W Stanach Zjednoczonych w tym roku nie przyznano również DABUS praw autorskich do obrazu o nazwie „A Recent Entrance to Paradise”. Tamtejszy urząd podkreślił, że nie nada praw do twórczości wytworzonej przez maszynę ani w ramach innego zautomatyzowanego procesu dokonanego bez kreatywnej ingerencji ze strony człowieka.
Rynek robotów w liczbach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe