statystyki

Przeciwnicy Orbana grają role w spektaklu, który reżyseruje sam premier

autor: Jakub Dymek28.10.2016, 08:09; Aktualizacja: 28.10.2016, 08:39
Opozycja na Węgrzech? Nie istnieje

Opozycja na Węgrzech? Nie istniejeźródło: PAP
autor zdjęcia: Szilard Koszticsak

Wielka wygrana Viktora Orbana z 2010 r. przyniosła ze sobą coś więcej niż tylko dominację jednej partii. Skala zwycięstwa jego partii, Fideszu, i zarazem skala porażki konkurencyjnych sił przemodelowała scenę i stworzyła warunki do parlamentarnej rewolucji. Już same liczby wiele mówią – w pierwszej kadencji Fidesz (razem z mniejszościowym koalicjantem) wziął ponad 260 z 399 miejsc w parlamencie i konstytucyjną większość, po całej kadencji – i odchudzeniu parlamentu o połowę przed wyborami – 131 miejsc ze 199.

Fidesz nie tylko osiągnął więc zdecydowaną przewagę, lecz też dzięki swojej większości cementował nierównowagę – zmieniając ordynację wyborczą, prawo medialne i samą konstytucję. Od historycznych dla Węgier wyborów w 2010 roku poparcie dla Fideszu rosło i spadało, nigdy jednak nie doszło do sytuacji, w której od partii Orbana odwróciłaby się zdecydowana większość wyborców, a także obywatelek i obywateli en masse. Kolejni ministrowie oskarżani są o korupcję, premier Viktor Orban pozwala na bogacenie się i tworzenie oligarchii wśród zaprzyjaźnionych ze sobą elit, rządowe media i członkowie gabinetu prowadzą jawną kampanię przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu – władza Fideszu wydaje się jednak niezagrożona. Dlaczego? Bo opowieść o sukcesie reżimu Orbana to także opowieść o opozycji. Lub jej braku.


Pozostało jeszcze 91% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • pytek(2016-10-29 12:50) Zgłoś naruszenie 00

    ,zmieniając ordynację wyborczą, prawo medialne i samą konstytucję. Od historycznych dla Węgier wyborów w 2010 roku poparcie dla Fideszu rosło i spadało,..." I tak się teraz dzieje w III RP. Obecny TVP jest nieoglądalny. przekazywany obraz świata, informacje, służą tylko skrzywionemu widzeniu ludzi władzy. Chwilami czuję się jak w Polsce po przewrocie majowym Piłsudczyków. Zakończyło się to rokiem 1939. Myślę, że Federacja Rosyjska dogada się z kimkolwiek, byle nie powtórzyć czerwca 1941 r. Taki wniosek nasuwa się sam, tylko elity nasze tego nie widzą. A może widzą tylko lokaje Waszyngtonu i Instytutu Dzieł Religijnych robią co im każą mocodawcy??

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie