statystyki

Grecja między Pekinem a Moskwą. Blef czy realna możliwość

autor: Jakub Kapiszewski01.07.2015, 07:38; Aktualizacja: 01.07.2015, 07:53
Chiny mogłyby pokryć zadłużenie Grecji – i to kilkukrotnie. Na zdjęciu: Siedziba greckiego banku centralnego w Atenach.

Chiny mogłyby pokryć zadłużenie Grecji – i to kilkukrotnie. Na zdjęciu: Siedziba greckiego banku centralnego w Atenach.źródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Kostas Tsironis

W tej sytuacji nie chodzi tylko o pieniądze. Równie ważne jest to, czy państwo nie zmieni swojego wyboru geopolitycznego na prorosyjski lub prochiński

Zanim negocjacje z Grecją przerodziły się w obecny kryzys, premier Aleksis Tsipras złożył wizytę w Rosji. Na Forum Ekonomicznym w Sankt Petersburgu ministrowie zajmujący się kwestiami energetycznymi obu stron: Aleksander Nowak z Rosji oraz Panagiotis Lafazanis z Grecji, podpisali wstępną umowę o współpracy nad wspólnym projektem gazociągu, który stanowiłby ważny krok w rosyjskim planie ominięcia Ukrainy w tranzycie błękitnego paliwa do Europy.

Projekt, którym zarządzałoby wspólnie grecko-rosyjskie konsorcjum (chociaż jego budowę sfinansowaliby Rosjanie), łączyłby grecki system gazowy ze stacją w Ipsali na granicy z Turcją. Tutaj kończyć się będzie gazociąg Turkish Stream, który zastąpi zablokowany przez Brukselę South Stream. Nowy projekt będzie miał 1090 km, z czego 910 km po dnie Morza Czarnego. Zacznie się niedaleko miejscowości Anapa w Kraju Krasnodarskim, wynurzy się na powierzchnię w europejskiej części Turcji w miejscowości Kiyiköy i dotrze do nowego terminalu w Lüleburgaz. A stąd do granicy z Grecją.

Roczna przepustowość gazociągu wyniesie 63 mld m sześc., z czego 47 będzie przeznaczone dla klientów europejskich.

Jak wskazują Szymon Kardaś i Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich, „plany budowy nowych gazociągów wskazują, że Europa jest i pozostanie rosyjskim priorytetem”. Tym bardziej że infrastruktura transportująca błękitne paliwo z syberyjskich złóż do Państwa Środka będzie gotowa dopiero pod koniec dekady.

Na razie Moskwa stara się jeszcze dogadać szczegóły projektu z Ankarą. Greckie poparcie czyni z Aten pożądanego partnera – takiego, który może liczyć na poważne zniżki w cenie gazu. To niebagatelna sprawa w przypadku kraju o tak napiętej sytuacji budżetowej. Tym bardziej że już w tej chwili 60 proc. greckiego importu pochodzi z Rosji. Nawet jeśli Rosji nie uda się wyprowadzić rurociągu poza Grecję, w stronę europejskiego systemu gazowego, to i tak pozwoli jej to na przesył do dwóch ważnych klientów z pominięciem Ukrainy.

Trudno jednak powiedzieć, czy Ateny mogą liczyć na linie kredytowe z Moskwy. Teoretycznie Rosję byłoby stać na taki gest; rezerwy walutowe kraju według MFW na koniec maja wynosiły 356,7 mld dol. Należy jednak pamiętać, że Rosjanie już teraz ponoszą koszty wielkich inwestycji infrastrukturalnych (gazociągi właśnie), a niskie ceny surowców biją ich po kieszeni. W grę wchodziłaby więc raczej transakcja wiązana – taka jak w przypadku gazociągu.


Pozostało 45% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie