statystyki

NATOsceptycyzm doktryną Komorowskiego

autor: Maciej Miłosz, Zbigniew Parafianowicz17.01.2015, 16:30
Prezydent Komorowski podpisuje ustawę

Ważnym elementem doktryny jest twierdzenie, że NATO nie jest stuprocentowym gwarantem polskiego bezpieczeństwaźródło: PAP
autor zdjęcia: Jacek Turczyk

Trwają prace nad firmowaną przez prezydenta Strategią Bezpieczeństwa RP. Po raz pierwszy w oficjalnych dokumentach mówi się również o tym, że NATO może mieć problem z podjęciem decyzji o obronie Polski

W 2015 r. nasi planiści szczególną uwagę poświęcą podwyższeniu możliwości bojowych armii w obwodzie kaliningradzkim, na Krymie i Arktyce – stwierdził niedawno szef sztabu rosyjskich sił zbrojnych gen. Walerij Gierasimow. Militaryzacja Kaliningradu, testowanie czujności NATO na Bałtyku (rosyjskie samoloty naruszają przestrzeń powietrzną państw Zachodu) i brak perspektyw dla zakończenia wojny na Ukrainie oznacza, że polska armia będzie w praktyce realizować doktrynę Komorowskiego.

Trzymając się terminologii prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, powinniśmy zwiększać „bezpieczeństwo narodu, terytorium i zasobów”. Zwijamy misje zagraniczne i koncentrujemy się na zagrożeniu ze Wschodu. Co prawda nie rezygnujemy całkowicie z udziału w odległych konfliktach, ale jak piszą w BBN, musimy im nadać „właściwe miejsce w hierarchii zadań dla państwa i sił zbrojnych”. „Właściwe miejsce”, czyli nie 2,5 tys. żołnierzy w Afganistanie, ale kilkudziesięciu – jak w przypadku misji w Republice Środkowoafrykańskiej. Nie będziemy już oszukiwać się, że kontrolujemy gdzieś „polską prowincję”, jak w przypadku afgańskiego Ghazni. Prędzej zaoferujemy usługi doradcze, np. szkoląc armię Mali czy szyickie dywizje do walki z Państwem Islamskim.

W doktrynie Komorowskiego jest jeszcze jeden bardzo ważny komunikat. Otoczenie prezydenta po raz pierwszy oficjalnie przyznało to, o czym na korytarzach MON od dawna szeptano. Przyznaje, że NATO nie jest stuprocentowym gwarantem polskiego bezpieczeństwa.

Dokumenty BBN są jedynym jawnym źródłem, w którym wprost zadeklarowano: „Zagrożenia (...) stwarzają sytuacje, w których sojusznicy mogliby mieć kłopoty w terminowym uzyskaniu konsensusu co do celu, charakteru i skali reakcji”. W tłumaczeniu z biurokratycznej nowomowy na język polski – musimy mieć świadomość, że to, co dla nas jest wojną z zielonymi ludzikami (czytaj: z Rosją), nie musi być wojną dla Francuza czy Holendra. W efekcie zamiast desantu dwóch regimentów Legii Cudzoziemskiej do sojuszniczej obrony Warmińsko-Mazurskiego (z Bartoszyc do Kaliningradu jest 60 km) w ramach art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego możemy być świadkami długiej debaty akademickiej o tym, czy wobec Rosji należy przejść do pierwszej, czy od razu do drugiej fazy sankcji.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • Gwarancje ?...(2015-01-17 17:20) Zgłoś naruszenie 00

    ...takie same jak przed II wojną światową.

    Odpowiedz
  • zaniepokojony(2015-01-17 18:47) Zgłoś naruszenie 00

    chciałbym wiedzieć kto wg Prezydenta jest gwarantem granicy na Odrze i Nysie.

    Odpowiedz
  • żołnierz(2015-01-24 09:12) Zgłoś naruszenie 00

    NATO nie jest żadnym gwarantem bezpieczeństwa polski.Natomiast polscy żołnierze giną w zagranicznych misjach dla kaprysu kretyńkich rządów.Polska jako kraj z którym nikt na świecie nie musi się liczyć wykorzystywana jest jak dziecko do różnych zbrodniczych celów.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie