Pozwalała w każdej chwili sprawdzić program telewizyjny, dostarczała najświeższych informacji z kraju, świata, a nawet giełdy, a kiedy dzieci zaczynały rozrabiać, wystarczyło włączyć „Łączkę Telezajączka”, aby w domu zapanował spokój. W czasach kiedy Internet dopiero raczkował, a komputer wydawał się nieosiągalnym luksusem, „Telegazeta” stanowiła prawdziwą rewolucję.

Teletekst trafił do Polski na początku 1989 roku, z początku dając możliwość przejrzenia wyłącznie ogłoszeń i ramówki telewizyjnej, ale już wkrótce zarządzany przez Czesława Berendę tytuł wzbogacił się o liczne działy tematyczne. W swojej formule „Telegazeta” wzorowana była na „Ceefax”, który BBC uruchomiła jeszcze w latach 70. Brytyjski teletekst, po kilku latach dogorywania, definitywnie zakończył transmisję 22 października 2012 roku. W Polsce jednak większość stacji nadal utrzymuje archaiczny dodatek. Poza „Telegazetą” możemy przeczytać m. in. „Telestrony” TVN i „Gazetę TV Polsat”. 

Chociaż w wielu przypadkach usługa zamieniła się w chaotyczne składowisko reklam (oficjalna strona „Gazety” Polsatu składa się wyłącznie z cennika ogłoszeń), to po drugiej stronie transmisji wciąż zatrudnieni są ludzie, których zadaniem jest redagowanie merytorycznej zawartości. „Za strony teletekstowe zawierające aktualności z kraju i ze świata, serwis gospodarczy oraz poszczególne bloki tematyczne odpowiada sześć osób. W ciągu dnia serwis informacyjny redagują dwie osoby. Redaktorzy ci są częścią redakcji internetowej TVP Info. Strony z informacjami sportowymi przygotowywane są przez redakcję TVP Sport” – tłumaczy Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP.

Okazuje się, że niemal ćwierć wieku po starcie, w dobie Internetu, „Telegazeta” wciąż ma szerokie grono odbiorców. W ciągu miesiące odwiedza ją milion unikatowych czytelników. Dla porównania zgodnie z danymi Megapanel PBI/Gemius tyle samo gości w sierpniu miały serwisy informacyjne TVP. Większość czytelników "Telegazety" pochodzi ze wsi i miast o wielkości do 100 tys. mieszkańców. W miastach powyżej 100 tys. mieszkańców z teletekstu korzysta tylko kilkanaście procent użytkowników. „Wiele osób, choć ma również dostęp do Internetu, zaczyna dzień od lektury Telegazety. To wygodne i sprawdzone medium” – dodaje Rakowiecki.

Za granicą wyznacznikiem końca epoki teletekstu było wyłączenie nadajników telewizji analogowej. Obecny milion czytelników jest zaledwie cieniem dawnej świetności, kiedy liczbę odbiorców szacowano na kilkanaście milionów . Problem przyszłości teletekstu powraca co jakiś czas. Okazuje się jednak, że postępująca cyfryzacja Polski wcale nie musi oznaczać pożegnania się z „Telegazetą”. Kilka lat temu jako jej kontynuację przedstawiono technologię MHP (Multimedia Home Platform). Okazało się jednak, że telewizory kompatybilne z tym standardem są rzadko spotykane w naszym kraju. Jeszcze wcześniej mówiło się o wprowadzeniu brytyjskiego systemu MHEG-5. A kilkukolorowy teletekst rodem z lat 70. nadal dostarcza aktualne treści.

Chociaż w obecnej formie "Telegazeta" nie może nas już niczym zaskoczyć, to TVP wcale nie planuje zrezygnowania z popularnej marki. Jak się dowiedzieliśmy, w tej sprawie trwają narady i nie ma jeszcze ostatecznej decyzji zarządu. „Przed Telegazetą w dobie telewizji cyfrowej daleka przyszłość, bo nie zmienia się dobrych, sprawdzonych, cenionych i tanich rozwiązań, do których przyzwyczaili się już odbiorcy programów telewizyjnych” – zapewnia natomiast rzecznik TVP.