Przekazane Brukseli uprawnienia zostałyby jej odebrane en bloc, a następnie Londyn przystąpiłby do negocjowania tych instrumentów współpracy, które uznałby za leżące w jego narodowym interesie - wyjaśniła May. Rada Europejska nie byłaby formalnie powiadomiona o tym, że Londyn wycofuje się ze współpracy, do czasu aż "nowy pakiet" nie zostałby wynegocjowany.

W 2007 r. ówczesny rząd Partii Pracy Tony'ego Blaira wynegocjował tzw. specjalny protokół Traktatu Lizbońskiego, dający W. Brytanii i Irlandii prawo wycofania się z całego segmentu środków w zakresie współpracy wymiarów sprawiedliwości i policji przyjętych w latach 1992-97.

Do czerwca 2014 r., gdy Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu przejmie jurysdykcję w tym zakresie, rząd brytyjski ma czas, by zdecydować, czy skorzysta z tego prawa (opt-out), czy nie. Jeśli zdecyduje się skorzystać, to musi wycofać się ze wszystkich 130 instrumentów współpracy, ponieważ protokół nie przewiduje selektywnego podejścia.

May planuje równoczesne skorzystanie z opt-out i renegocjowanie instrumentów unijnej współpracy policyjnej i sądowej (tzw. opt-in).

Eksperci zauważają, że taka sytuacja nie ma precedensu. Zdaniem prawniczki Helen Malcolm nie ma jasności, czy dałoby się uniknąć okresu przejściowego.

Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) jest instrumentem niepopularnym, ponieważ jest dla Brytyjczyków bardzo kosztowny. Podczas gdy oni sami korzystają z niego rzadko, inne kraje w odczuciu Londynu nadużywają go. Prasa opisywała m. in. przypadek Polaka deportowanego w trybie ENA w związku z niezapłaconymi mandatami za parking lub kradzież taczek wartości stu kilkudziesięciu złotych.

Koszt indywidualnego wniosku ENA w przeliczeniu na deportowanego sięga ok. 27 tys. funtów. Liczba wniosków systematycznie rośnie, zwłaszcza od czasu rozszerzenia UE. ENA krytykowany jest także za automatyzm ograniczający rolę sądu do sprawdzenia, czy wniosek jest poprawny z formalno-prawnego punktu widzenia.

Niektórzy sugerują, że zmiana w ENA mogłaby polegać na ograniczeniu jego stosowania do poważniejszych typów przestępstw, by zmniejszyć koszty (ok. 27 mln funtów w 2010 r.) i zapobiec "zamulaniu" wymiaru sprawiedliwości.

Eurosceptyczny nurt w partii konserwatywnej argumentuje, że niektóre prerogatywy przyznane Brukseli należy przywrócić brytyjskiemu rządowi i parlamentowi. Minister spraw zagranicznych William Hague nadzoruje przegląd tych prerogatyw.