"Pandemia to ściema", "Zdejmij maskę", "Precz z kagańcami" - z takimi okrzykami szedł w sobotę po południu marsz ulicami Białegostoku. Pod koniec został rozwiązany przez władze miasta, ponieważ - jak tłumaczą - nie były przestrzegane obostrzenia sanitarne w związku z pandemią.  Jak powiedziała PAP rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Boublej, policja zwróciła się do władz miasta z pisemną prośbą o rozwiązanie zgromadzenia w związku z tym, że podczas marszu nie były przestrzegane obowiązujące zasady tzn. noszenia maseczek, zachowania dystansu między osobami, a liczba uczestników wyniosła ok. 500 osób. Dodała, że prezydent przychylił się do tej prośby. "Nastąpiło to po dwukrotnym poinformowaniu przewodniczącej zgromadzenia o konieczności przestrzegania obostrzeń sanitarnych" - napisała w przekazanej mediom informacji. Podlaska policja podała w sobotę po południu, że w trakcie zgromadzenia policjanci wylegitymowali 101 osób, 35 pouczyli, skierowali 30 wniosków do sądu o ukaranie i wystawili 19 mandatów.

"Marsz o wolność" zgromadził na Długim Targu przed Fontanną Neptuna w Gdańsku kilkaset osób sprzeciwiających się obowiązkowi noszenia maseczek i innym obostrzeniom sanitarnym. Protestujący mieli ze sobą transparenty m.in. "Wyłącz telewizję, włącz myślenie", "Kto się wyrzeka wolności w imię bezpieczeństwa, nie będzie miał ani jednego, ani drugiego", „Nie lękajcie się”.

Po ok. pół godzinie zgromadzenie po dwóch upomnieniach przedstawiciela Urzędu Miasta zostało rozwiązane, ponieważ demonstranci nie zachowywali dystansu fizycznego i nie przestrzegali obowiązku zasłaniania ust i nosa.

"Po rozwiązaniu zgromadzenia spora grupa osób zaczęła przemieszczać się w kierunku Placu Solidarności. Podczas legitymowania na ul. Aksamitnej osoby stawiały czynny opór, były agresywne i napierały na policjantów. Funkcjonariusze zostali zmuszeni do użycia gazu pieprzowego. Część grupy zawróciła i w okolicy Długiego Targu policjanci interweniowali wobec czterech osób, które pomimo obowiązku nie podały swoich danych. Osoby te zostały doprowadzone do komisariatu w celu ustalenia tożsamości" - poinformował PAP oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. sztab. Mariusz Chrzanowski.

Wyjaśnił, że w związku z tymi wykroczeniami policja skieruje do sądu wnioski o ukaranie.

"Policjanci przeanalizują także zapis monitoringu. Jeśli doszło do naruszenia przepisów prawa podczas, a także po zgromadzeniu przez uczestników, funkcjonariusze wyciągną wobec tych osób konsekwencje" - dodał Chrzanowski.

Kilkuset manifestantów - w przeważającej większości bez maseczek oraz bez zachowania dystansu społecznego - wyruszyło w marszach głównymi ulicami centrum Katowic. "Manifestacje przebiegają spokojnie, policjanci - oprócz działań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa - cały czas dokumentują ich przebieg" - powiedziała PAP rzeczniczka katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka, wskazując, że dopiero po zakończeniu i podsumowaniu wszystkich działań policja poinformuje o podjętych w tej sprawie krokach. W zabezpieczeniu wszystkich katowickich manifestacji uczestniczy wielu policjantów - to m.in. funkcjonariusze drogówki oraz oddziałów prewencji. Do późnego popołudnia nie zgłoszono incydentów. Policjanci przyznają jednak, że doszło do złamania prawa w postaci niezakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej - taki obowiązek od soboty jest w całej Polsce.

W Częstochowie zgromadzenie antycovidowców zostało po około 20 minutach od rozpoczęcia rozwiązane przez przedstawicieli Urzędu Miasta. Jak poinformowała asp. sztab. Marta Kaczyńska z zespołu prasowego częstochowskiej policji, powodem było naruszenie zasad bezpieczeństwa poprzez brak maseczek. Urzędnicy i policjanci powołali się na przepis, pozwalający rozwiązać legalne zgromadzenie, jeżeli zagrożone jest zdrowie lub życie uczestników oraz innych osób. Uznano, że brak maseczek stwarza takie zagrożenie. W ocenie policji, częstochowski wiec zgromadził około 60 osób; część z nich została wylegitymowana przez policjantów. Również w tym przypadku kierowane będą wnioski do sądów o ukaranie za brak maseczek.  Organizatorzy marszu podporządkowali się decyzji o jego rozwiązaniu, zapowiadając jednocześnie złożenie odwołania do sądu. Wcześniej uczestnicy nie posłuchali wezwania policji i straży miejskiej do założenia maseczek.

W Rybniku, gdzie sobotni wiec na rynku zgromadził ponad sto osób, policja legitymowała uczestników zgromadzenia, którzy nie mieli maseczek. Jak poinformowała rzeczniczka rybnickiej policji asp. Bogusława Kobeszko, jedna osoba zdecydowała się na przyjęcie mandatu, a wobec 29 skierowano wnioski do sądów o ukaranie za nieprzestrzeganie obostrzeń sanitarnych. Sześć osób miało zaświadczenia lekarskie, zwalniające z obowiązku noszenia maseczki.

Przeciwnicy ograniczeń wprowadzonych przez rząd w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa protestowali w sobotę w Warszawie. Nie zakrywali ust i nosa, nie zachowywali dystansu społecznego. Poseł Konfederacji Grzegorz Braun przemawiając do uczestników protestu ocenił, że - jego zdaniem - reżim sanitarny został wprowadzony przez rząd bezprawnie. Dowodził, że nie można zgodnie z prawem uznać wszystkich Polaków za osoby chore lub nosicieli choroby i ograniczać ich wolności.

Protest w Koszalinie trwał ponad godzinę.  Jak podała oficer prasowa koszalińskiej policji kom. Monika Kosiec, na demonstrację, która została zgłoszona w koszalińskim magistracie jeszcze przed decyzją o umieszczeniu miasta w czerwonej strefie, ratusz wyraził zgodę, sanepid był na nie. Kom. Kosiec zaznaczyła, że według ustaleń policji w sobotnim proteście wzięło udział blisko 200 osób. "Będziemy kierować wniosek do sądu przeciwko organizatorom m.in. w związku z przekroczeniem liczby osób uczestniczących w wydarzeniu" – poinformowała oficer prasowa. Dodała, że pięć osób zostało ukaranych mandatami za brak maseczek bądź niezachowanie dystansu. Kolejnych osiem ich nie przyjęła, dlatego wobec nich będą kierowane wnioski do sądu. Dwie osoby zostały pouczone.

Na olsztyńskim Starym Mieście odbył się wiec ludzi, którzy sprzeciwiają się restrykcjom wprowadzanym w związku z pandemią koronawirusa, niektórzy z uczestników kwestionowali także samą "obecność wirusa". Zgromadzenie było legalne, w ocenie oficera prasowego policji w Olsztynie Rafała Prokopczyka uczestniczyło w nim ok. 150 osób. Policja wylegitymowała kilkudziesięciu uczestników, skieruje do sądu ponad 30 wniosków o ukaranie za brak maseczki. Żadna z wylegitymowanych osób nie przyjęła mandatu - poinformowała PAP policja.

Pod hasłem "Zakończyć pandemię" odbył się w sobotę w Płocku (Mazowieckie) wiec i marsz przeciwników obostrzeń związanych z koronawirusem, w tym obowiązku zakrywania ust i nosa. Według policji, w zgromadzeniu wzięło udział ok. 100 osób. Część z nich została ukarana mandatami za brak maseczek.