statystyki

Jak doszło do rewolucji na Białorusi? System erodował od lat, potrzebny był zapalnik

autor: Michał Potocki21.08.2020, 07:40; Aktualizacja: 21.08.2020, 07:49
Łukaszenkowska mała stabilizacja sprawiła, że gdy w 2006 r. Milinkiewicz walczył o prezydenturę pod hasłami odrodzenia narodowego, przywrócenia demokracji i dążenia do integracji z Zachodem, to niewiele mógł zarzucić władzy w sensie ekonomicznym.

Łukaszenkowska mała stabilizacja sprawiła, że gdy w 2006 r. Milinkiewicz walczył o prezydenturę pod hasłami odrodzenia narodowego, przywrócenia demokracji i dążenia do integracji z Zachodem, to niewiele mógł zarzucić władzy w sensie ekonomicznym.źródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: YAUHEN YERCHAK

Fundamenty łukaszenkowskiego systemu władzy erodowały od 12 lat. Brakowało tylko zapalnika, który wywoła bunt. Aż w końcu się pojawił.

G dy po raz pierwszy przyjechałem do Mińska, jednym z moich rozmówców był Sasza. Był 2008 r. i system, który zbudował Alaksandr Łukaszenka, osiągnął właśnie wyżyny stabilności. Sasza miał czterdzieści parę lat i był autentycznie dumny z prezydenta. Białorusini rzadko określali go mianem „Baćka” (ojczulek) – to raczej wymysł rosyjskich tabloidów, które mają za sobą okres fascynacji Łukaszenką – ale akurat Sasza chętnie go używał.

– Zobacz, jaką ładną i czystą mamy stolicę. Nigdzie takiej nie ma. To Baćka wszystko załatwił. Pensje zaczęli wypłacać, emerytury. Mińsk odnowiony nie do poznania. A teraz staramy się jeszcze o mistrzostwa świata w hokeju. Całe to piękno pokażemy światu – przekonywał. A opozycja? – Jaka tam opozycja. Chcieli nam tu kolorową rewolucję zrobić dwa lata temu, ale im nie wyszło. Sami narkomani za amerykańskie pieniądze, w telewizji widziałem – dodawał, wspominając powyborcze protesty w obronie prozachodniego kandydata na prezydenta Alaksandra Milinkiewicza.

Mała stabilizacja

Rok później faktycznie przyznano Mińskowi prawo do organizacji mistrzostw świata w narodowym sporcie Białorusinów. Zorganizowano je – z powodzeniem – w 2014 r. Przez sześć lat od chwili, gdy spotkałem Saszę, stolica się zwesternizowała, powstały nowe kawiarnie i bary, które w końcu przestały przypominać sowieckie „zabiegałowki” z tanią wódką i dranikami, plackami ziemniaczanymi. Mińczanie zaczęli regularnie jeździć na weekendowe zakupy do Akropolisu, wileńskiego centrum handlowego, jakich w Mińsku wciąż brakowało.

Poznając świat, zaczynali dostrzegać anachronizm reżimu i rozdźwięk między propagandą a rzeczywistością. Ten ograniczony dobrobyt, który pozwalał na wypady do Wilna, był zasługą sukcesu ekonomicznego, który Łukaszenka osiągnął w poprzednich latach. Tanim gazem z Rosji zasilał przemysł oraz ogrzewał domy. Przerabiając równie tanią rosyjską ropę na benzynę, sprzedawał ją na Zachód z wielokrotnym przebiciem. W tym samym kierunku szły sole potasowe i nawozy z państwowego giganta Biełaruśkalij. A rynki krajów rozwijających się podbijały tanie białoruskie traktory z MTZ, autobusy MAZ i ogromne ciężarówki BiełAZ dla przemysłu ciężkiego i wydobywczego.

Łukaszenkowska mała stabilizacja sprawiła, że gdy w 2006 r. Milinkiewicz walczył o prezydenturę pod hasłami odrodzenia narodowego, przywrócenia demokracji i dążenia do integracji z Zachodem, to niewiele mógł zarzucić władzy w sensie ekonomicznym. Białoruś za Łukaszenki faktycznie zaczęła wypłacać ludziom pensje i emerytury na czas, mogła sobie pozwolić na hojną jak na poziom PKB ofertę dla młodych małżeństw z tanimi kredytami. Propaganda włączyła w ten pakiet wrodzoną gospodarność Białorusinów i dbanie o porządek (stąd zdjęcia z ostatnich protestów, na których manifestanci zdejmują buty, zanim wejdą na uliczną ławeczkę).

Kraj rozwijał się błyskawicznie, osiągając w niektórych latach nawet kilkunastoprocentowy wzrost gospodarczy. Łukaszenka kupił sobie dużo czasu na skonsolidowanie systemu autorytarnego. Właśnie wybory prezydenckie w 2006 r. były pierwszymi, których rezultat w pełni narysowano, czyli podano rezultat niemający nic wspólnego z realną liczbą kart do głosowania wyjętych z urn. Jeszcze pięć lat wcześniej potrzebne były zwykłe fałszerstwa, czyli banalne dorzucanie głosów za Łukaszenkę. Choć ani w 2001 r., ani w 2006 r. urzędujący prezydent nie miałby pewnie problemu z wygraną w uczciwszej walce.


Pozostało 74% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (10)

  • Zapalnik za słaby(2020-08-21 12:03) Zgłoś naruszenie 53

    A Baćko dobry. Każdy ma pracę, ubezpieczenie, kto chce studiuje, a ludzie mieszkają w pięknych miastach i lepiej wyglądają od zachodniej biedoty.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • anioł(2020-08-21 14:00) Zgłoś naruszenie 41

    Zapalnikiem jest zawsze ten , kto ma w tym interes ...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ?(2020-08-21 12:39) Zgłoś naruszenie 44

    Nieładnie p. Potocki. Po co zmieniać przywódcę skoro dba o naród. Co zyskał naród w RP po 1989? Bezrobocie, emigrację, stał się niewolnikiem banków i kleru. 500+, 300+, dla em.500+ za opiekę, które już malą mniejszą wartość, no i kanty i przekręty od lewa do prawa z agentami Rzymu łącznie. Kolej ekw sklepach nie ma - wielu może sobie polizać przez szybę. Choć towary nie są drogie. Białorusini niech myślą - czy chcą tego co ma RP, Ukraina, Grecja?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • aurora(2020-08-21 09:14) Zgłoś naruszenie 37

    To już REWOLUCJA ???? ha ha ha ......

    Odpowiedz
  • Białoruś to piękny kraj(2020-08-21 13:05) Zgłoś naruszenie 21

    Ludziom naprawdę żyje dobrze i bezstresowo...Krwiopijczy Kapitalizm szybko by odbił się czkawką.

    Odpowiedz
  • tak to się robi(2020-08-23 21:13) Zgłoś naruszenie 10

    Jak doszło do rewolucji na Białorusi? System erodował od lat, potrzebny był zapalnik..... No cóż wieloletnie działania Cia i ich agentów wpływu ulokowanych w Polsce.

    Odpowiedz
  • Jak walczyć z takim systemem?(2020-08-22 07:49) Zgłoś naruszenie 01

    Tego nie wie nikt. Jeżeli wszyscy nie zrozumieją że siedzą w bagnie nic się nie zmieni. W Polsce było powszechne przekonanie że czas na zmianę. Nawet ludzie władzy chcieli odciąć się od partyjnego betonu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie