statystyki

Przewodniczący Światowego Kongresu Tatarów Krymskich: Strach ma nas zmusić do ucieczki [WYWIAD]

autor: Michał Potocki12.07.2020, 16:00
Refat Czubarow przewodniczący Światowego Kongresu Tatarów Krymskich, były deputowany ukraińskiego parlamentu

fot. Review News/Shutterstock

Refat Czubarow przewodniczący Światowego Kongresu Tatarów Krymskich, były deputowany ukraińskiego parlamentu fot. Review News/Shutterstockźródło: DGP

Stała kontrola Rosji nad Krymem zagraża istnieniu mojego narodu. Wyniszczali nas dekadami. Ledwo zdążyliśmy położyć dach na naszym domu, a znów przyszli Rosjanie

Rozmowa z Refatem Czubarowem, przewodniczącym Światowego Kongresu Tatarów Krymskich, byłym deputowany ukraińskiego parlamentu

Ilu Tatarów Krymskich pozostało na Krymie, a ilu wyjechało?

Według danych sprzed okupacji żyło tam ok. 300 tys. Tatarów Krymskich, którzy stanowili 14 proc. ludności. Po aneksji wyjechało ok. 25 tys. moich pobratymców. Z różnych przyczyn, głównie z obawy o bezpieczeństwo. Dzieci dorastają, chłopców wciela się do armii rosyjskiej. Niektórym, w tym mnie, rosyjskie władze zakazały wjazdu. Przesiedleńcy z okupowanego Krymu osiedlili się głównie w Kijowie, we Lwowie i w Winnicy. Poza Ukrainą najwięcej nas mieszka w Turcji, ok. 3–5 mln. To potomkowie uchodźców z czasów po pierwszej aneksji Krymu, po likwidacji chanatu krymskiego w 1783 r. 70 tys. osób opuściło Krym po wojnie krymskiej w XIX w., gdy Rosja walczyła przeciwko Francji, Sardynii, Turcji i Wielkiej Brytanii. Moskwa chciała zyskać dostęp do cieśnin tureckich, a gdy przegrała, rząd obarczył winą za porażkę Tatarów Krymskich. Jest też polsko-litewska diaspora tatarska, z którą czujemy pewien związek, mimo stuleci rozłąki.

Ilu Tatarów Krymskich, mieszkających na terenach okupowanych, jest prześladowanych z powodów politycznych?

300–400 osób. 26 lutego 2014 r., tuż przed tym, jak rosyjskie siły specjalne zaczęły zajmować budynki rządowe, odbył się proukraiński wiec w Symferopolu. Większość ludzi nie spodziewała się, że za kilka dni obudzą się pod okupacją. Gdy Rosjanie się umocnili, zaczęli łapać uczestników manifestacji i oskarżać o udział w zamieszkach. Karano grzywnami. Potem represje były bardziej punktowe. Pojawili się więźniowie polityczni, przede wszystkim ludzie wyrażający niechęć wobec okupacji Krymu w mediach społecznościowych. Potem wzięli się za wierzących muzułmanów. Wszyscy Tatarzy Krymscy są wierzący, w piątki większość chodzi do meczetów, ale Rosjanie spróbowali wytypować taką grupę, której ze względu na stawiane zarzuty trudno będzie znaleźć wsparcie wspólnoty międzynarodowej. Nazwali ich ekstremistami i terrorystami. Chodziło głównie o zwolenników partii Hizb at-Tahrir.

Chociaż na Krymie nigdy nie było problemów z terroryzmem.

Kiedyś mężczyzna wysadził się granatem w biurze prokuratora, którego obwiniał o to, że niczego nie zrobił w sprawie zgwałcenia i zabicia jego córki. Ale to był akurat Rosjanin. Oskarżenia o terroryzm pojawiły się dopiero po wkroczeniu Rosjan. Te represje mają charakter systemowy. Z punktu widzenia okupantów mają one pokazać Zachodowi, że nie ma prześladowań Tatarów Krymskich, że trwa tu wojna z terroryzmem. A celem jest zastraszenie Tatarów Krymskich, by albo pogodzili się z okupacją, albo opuścili Krym razem z Ukraińcami. To oczekiwanie nie pojawia się w publicznej retoryce, ale na Krymie słychać hasła, że trzeba by ich wszystkich wyrzucić za Perekop (na tereny Ukrainy właściwej – red.) albo powtórzyć stalinowskie wysiedlenia z 1944 r. Strach ma nas zmuszać do wyjazdu.


Pozostało 89% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie