statystyki

Wirus dotarł do nas z Niemiec

autor: Klara Klinger, Patrycja Otto05.03.2020, 07:40; Aktualizacja: 05.03.2020, 07:45
Jednostki Państwowej Straży Pożarnej podczas ćwiczeń z rozstawiania namiotów służących do wsparcia procesu segregacji osób zgłaszających się do szpitali z podejrzeniem koronawirusa

Jednostki Państwowej Straży Pożarnej podczas ćwiczeń z rozstawiania namiotów służących do wsparcia procesu segregacji osób zgłaszających się do szpitali z podejrzeniem koronawirusaźródło: PAP
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

Województwa wciąż pracują nad planami kryzysowymi. Nie wszystkie z nich wcześniej uwzględniły ryzyko epidemii.

Pierwszy potwierdzony przypadek choroby spowodowanej koronawirusem zdiagnozowano u mężczyzny z Zielonej Góry, który przyjechał z Niemiec. Do zielonogórskiego szpitala trafił z miejscowości Cybinka. Wcześniej był w Nadrenii Północnej Westfalii – jak podaje „Gazeta Lubuska” – gościł tam z powodu karnawału. Wrócił autobusem rejsowym (jadącym z Bonn do północnej Polski) – którym dotarł do Świecka, po czym przesiadł się do własnego auta. Jak poinformowała wojewódzka inspektor sanitarno-epidemiologiczna dr Dorota Konaszczuk, sanepid sprawdził innych podróżnych – wszyscy zostali poddani kwarantannie. Ponieważ pacjent źle się czuł, skontaktował się z lekarzem rodzinnym. Ostatecznie przyjechała po niego karetka odpowiednio przygotowana do przewozu osób, u których jest podejrzenie koronawirusa. Do szpitala przyjechał 2 marca koło południa, ok. godz. 22 wysłano próbki do warszawskiego laboratorium Państwowego Zakładu Higieny. Wyniki były znane w nocy z 3 na 4 marca.

– Szpital jest bardzo dobrze przygotowany, ponieważ w sierpniu zeszłego roku zmierzyliśmy się z bakterią New Delhi i wtedy przećwiczyliśmy takie stany epidemiologiczne – powiedziała podczas konferencji w Zielonej Górze Elżbieta Polak, marszałek woj. lubuskiego. Ostatnio zamówiono dodatkowy sprzęt – m.in. myjki do dezynfekcji czy kombinezony i maseczki. Pieniądze wyłożył urząd marszałkowski. – Pan premier poinformował Polskę, że przeznacza 100 mln zł na walkę z koronawirusem, tych pieniędzy wciąż nie mamy. Wystąpiliśmy z wnioskami o finansowanie. Tydzień czekamy na odpowiedź. Nie mamy żadnego wsparcia jak do tej pory – podkreślała Polak.

Brakuje sprzętu

Największym zagrożeniem jest obecnie właśnie sprzęt, a raczej jego potencjalne braki. – Do szpitali docierają informacje, iż mogą wystąpić problemy z dostawą masek chirurgicznych, ponieważ są niedostępne na rynku w Polsce – mówi DGP Marta Milewska, rzeczniczka prasowa marszałka woj. mazowieckiego. I dodaje, że placówki nie mają dużych zapasów magazynowych. Zaniepokojenie budzi fakt, iż zakup dodatkowych pakietów indywidualnej ochrony biologicznej oraz masek z filtrem HEPA jest w tej chwili niemożliwy z powodu braku w hurtowniach, a oczekiwanie na dostawy innych materiałów ochronnych wydłuża się. – W związku z tym wystąpiłam z wnioskiem do Ministerstwa Zdrowia o udostępnienie kombinezonów ochronnych oraz masek ochronnych z filtrem FFP-3 z rezerw strategicznych – precyzuje Milewska.

Ministerstwo Finansów zapowiada, że chce zwolnić z VAT i podatku od darowizn rzeczy przekazywane do Agencji Rezerw Materiałowych. Chodzi przede wszystkim o maseczki i inne rzeczy potrzebne pilnie w szpitalach, które na dzień dzisiejszy nie są zwolnione z VAT i podatku od darowizn.


Pozostało 66% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • rr(2020-03-05 11:42) Zgłoś naruszenie 00

    Te maseczni nie chronią personelu przed wirusami. Czytałem, że jedynym standardem, który chroni jest system PAPR (powered air purified respirator). Reszta to tylko poprawianie sobie samopoczucia. Takie urządzenia powinny być w każdym szpitalu i stacji sanitarnej. Na przygotowanie się na epidemię, państwo miało dziesięciolecia. Oczywiście zmarnowane, bo przecież tu działą się na takiej zasadzie jak ocenia się ryzyka. Nie było w zeszłym roku - to się nie uwzględnia. Dwa miesiące od pojawienia się epidemii, też zmarnowano na lekceważenie jej, zamiast gromadzić zapasy i sprzęt. Po trzecie środki ochrony powinny być magazynowane i produkowane w kraju. Tak, żęby w razie A, B lub C każdy obywatel mógł się zabezpieczyć. A jeżeli państwo tego nie chce zrobić, to powinno dać ulgi podatkowe przy zakupie takich środków przez samych obywateli. Choć teraz to już musztarda po obiedzie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie