statystyki

Dlaczego terroryzmu i śmierci od kosiarki nie można umieszczać na jednej skali

autor: Sebastian Stodolak09.02.2020, 19:00; Aktualizacja: 09.02.2020, 19:12
Dlaczego zatem terrorysta i drabina różnią się z punktu widzenia oceny ryzyka? Bo terrorysta może, w zależności od okoliczności, zabić jedną, sto albo i 100 tys. osób, a drabina – nie.

Dlaczego zatem terrorysta i drabina różnią się z punktu widzenia oceny ryzyka? Bo terrorysta może, w zależności od okoliczności, zabić jedną, sto albo i 100 tys. osób, a drabina – nie.źródło: PAP
autor zdjęcia: YONHAP

Świat u progu pandemii, kryzysu gospodarczego, klęski klimatycznej lub wojny nuklearnej? Czasami trzeba się bać. Tylko kiedy i czego?

M ówi się, że informacja jest szybka. Jest też, niestety, „lepka”. Jedna do drugiej przyczepia się z zadziwiającą łatwością, tworząc szum. Z szumu wyłaniają się demony. Na przykład koronawirus. Czy jest na tej planecie ktoś, kto o nim nie słyszał?

Poza pustelnikami – nie. Koronawirus budzi strach. Już samo brzmienie tego słowa przeraża. Na co dzień słyszy się o wirusach, ale koronawirusy? Co to w ogóle znaczy? To musi być coś niebezpiecznego („corona” z łaciny oznacza wieniec, który przypominają osłonki wirusa z Wuhan).

Niewiedza sprawia, że do pewnej informacji o epidemii w Chinach z łatwością doklejają się te niepewne i w końcu tworzą teorie spiskowe. Jak choćby ta, że cała afera to celowe działanie koncernów farmaceutycznych, które w pogoni za zyskiem najpierw tworzą chorobę, a potem ją leczą. Albo że epidemia jest wynikiem błędu w sztuce chińskiej armii, która prowadząc badania nad bronią biologiczną, nie zachowała ostrożności w laboratorium. Celem tych badań było, rzecz jasna, wyprodukowanie wirusa „Wuhan-400”, który zarażałby i zabijał tylko organizmy ludzkie. Skąd to wiadomo? Z książki „Oczy ciemności” Deana Koontza z 1981 r. Autor, pisząc ją, nie spodziewał się, że 40 lat później spora grupa ludzi całkiem serio potraktuje wytwory jego wyobraźni i że z twórcy thrillerów zamieni się w ich oczach w proroka.

Magazyn DGP z 7 lutego 2020

Magazyn DGP z 7 lutego 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Czy więc faktycznie czeka nas apokalipsa wywołana przez zjadliwego wirusa? A może to strachy na Lachy, które nie doprowadzą do XXI-wiecznej wersji „czarnej śmierci”, tak jak zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego przez USA nie skończyło się wybuchem III wojny światowej? Może to tylko kolejna nośna medialnie sprawa?

Odpowiedź na pytanie o to, kiedy, czego i jak bardzo powinniśmy się bać, jest jedną z najważniejszych dla przetrwania naszej cywilizacji. A jednak niewielu posiada narzędzia, by jej udzielić. Jesteśmy – by użyć słów ekonomisty i filozofa Nassima Taleba – zwodzeni przez losowość. Nie potrafimy wychwycić z informacyjnego szumu istotnego sygnału i kopiemy sobie grób, bojąc się nie tego, co trzeba, i nie wtedy, gdy trzeba. Czy da się temu zaradzić?

Celebrytka i statystyka


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie