Von der Leyen bierze udział w Strasburgu w debacie, podczas której przedstawiła europosłom obietnice, które chce realizować, jeśli zostanie wybrana na przewodniczącego Komisji Europejskiej. Głosowanie odbędzie się wieczorem we wtorek.

Lider grupy EPL Manfred Weber zapowiedział, że jego frakcja poprze kandydaturę Niemki. Przeciwko nominacji opowiedzieli się europosłowie grupy Zielonych, lewicowej frakcji GUE oraz grupy Tożsamość i Demokracja. Ciągle niezdecydowane są trzy grupy - socjaliści, Odnowić Europę i Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. Grupy zapowiadają, że podejmą decyzję w tej w kwestii po południu. To, jak zagłosują, może być kluczowe dla wyniku.

Potencjalna następczyni Jean-Claude'a Junckera potrzebuje poparcia bezwzględnej większości (50 proc. plus jeden) europosłów. W PE zasiada teraz 747 deputowanych, zgodnie z oficjalnymi zawiadomieniami z państw członkowskich, a zatem próg wynosi 374 głosy. Głosowanie, które zaplanowane jest na godz. 18, będzie tajne, przy użyciu papierowych kart do głosowania.

Von der Leyen zaczęła swoje przemówienie po francusku, przypominając, że dokładnie 40 lat temu Simone Veil została wybrana na szefową europarlamentu. "40 lat później jestem bardzo dumna, że w końcu kobieta jest kandydatką na przewodniczącego KE. (...) Odwaga pionierek takich jak Simone Veil jest w sercu mojej wizji Europy" - podkreśliła.

Zapowiedziała m.in., że chce, aby Europa była neutralna klimatycznie do 2050 roku. Jej zdaniem aby było to możliwe, UE musi podejmować odważne kroki. „Ograniczyć emisje o 40 procent do 2030 roku to za mało. Musimy uczynić więcej, podjąć bardziej zdecydowane działania” – oświadczyła i podkreśliła, że niezbędne jest ograniczenie emisji nawet o 55 proc. Wskazała, że UE będzie prowadzić międzynarodowe negocjacje, by pogłębić ambicje klimatyczne.

Kandydatka na stanowisko szefa KE zapowiedziała, że przedstawi „zielony ład dla Europy” w ciągu pierwszych 100 dni urzędowania, jak również propozycję unijnego prawa dotyczącego klimatu, która będzie zawierała cele klimatyczne na rok 2050. „Środki publiczne nie wystarczą, zaproponuję plan zrównoważonego inwestowania. Obejmie to EBI” (Europejski Bank Inwestycyjny) – powiedziała von der Leyen.

Podkreśliła też, że zaproponuje system opodatkowania emisji CO2. Jednocześnie zapowiedziała, że ta transformacja musi być sprawiedliwa. "Zaproponuję fundusz sprawiedliwej transformacji, aby pomóc tym, którzy tego potrzebują. Nikogo nie zostawimy samemu sobie. To jest podejście europejskie” – wskazała Niemka.

Kandydatka opowiedziała się za usunięciem barier dla jednolitego rynku, za wsparciem małych przedsiębiorstw, rodzin, a także młodzieży i dzieci. Jak podkreślała, trzeba zadbać, by były realizowane reformy w państwach członkowskich, ale zarządzanie gospodarcze w UE trzeba przestawić na nowe tory, by liczył się zrównoważony rozwój.

Von der Leyen deklarowała, że chce sprawiedliwego opodatkowania i nie może być tak, że wielkie firmy wykorzystują system, generują zyski, ale nie płacą właściwie żadnych podatków.

Mówiąc o sprawiedliwości, Niemka opowiedziała się za wprowadzeniem płacy minimalnej (niekoniecznie równej) w UE, która miałaby pozwalać pracownikowi pracującemu na pełny etat na godne życie. "Rodziny ciężko pracujących ludzi mają trudności, żeby związać koniec z końcem" - ubolewała.

Kandydatka poruszyła kwestię praworządności. Jak podkreśliła, przez wiele lat Europejczycy ciężko walczyli o wolność, a praworządność to najlepszy sposób, by tę wolność chronić. „Dlatego kompromisów nie będzie, jeśli chodzi o poszanowanie zasad praworządności, nie dopuszczę do tego” – zaznaczyła Niemka.

Von der Leyen dodała, że zadba o to, by wykorzystywano pełne instrumentarium na poziomie europejskim dotyczące praworządności. „W pełni popieram mechanizm praworządności europejskiej. Ten instrument będzie uzupełnieniem dla już istniejących” – wskazała.

Kandydatka podkreśliła, że KE zawsze będzie strażnikiem litery traktatów. „Będziemy chronić praworządność tam gdzie będzie łamana. Praworządność to wartość uniwersalna” – oświadczyła von der Leyen.

Niemka mówiła też w PE o wyzwaniach dla europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. „Fundamentem obrony zawsze będzie NATO. Wymiar transatlantycki zostanie zachowany. Dlatego stworzyliśmy Europejską Unię Obrony” – zaznaczyła von der Leyen. Dodała, że aby unijna polityka zagraniczna była skuteczniejsza, decyzje w tej sprawie muszą zacząć być podejmowane większością kwalifikowaną.

Kandydatka zapowiedziała, że UE musi ograniczyć nielegalną migrację, zwalczać przemytników, chronić prawo azylowe i poprawić sytuację uchodźców. „Zaproponuję nowy pakt (na rzecz) migracji i azylu, również reformę systemu dublińskiego. Pozwoli nam to powrócić do dobrze prosperującego systemu Schengen” – wskazała von der Leyen.

Niemka mówiła, że w ciągu ostatnich pięciu lat tysiące migrantów poniosło śmierć na Morzu Śródziemnym. „Naszym obowiązkiem jest ratowanie ludzi, którzy toną” – zaznaczyła. Podkreśliła, że UE musi bronić zewnętrznych granic, a „tam, gdzie trudności są największe, potrzebna jest solidarność”. „Musimy dzielić się tymi obciążeniami” – wskazała kandydatka na przewodniczącego KE.

Zapowiedziała, że zapewni pełną równość płci w przyszłej KE. "Jeśli państwa członkowskie nie zaproponują wystarczającej liczby kobiet komisarzy, nie zawaham się by poprosić o nowe nazwiska" - wskazała.

Von der Leyen, kończąc swoje przemówienie w PE, zaapelowała w Strasburgu do wszystkich Europejczyków o zaangażowanie na rzecz zmian w UE.

"Urodziłam się w Brukseli i stałam się Europejką, zanim jeszcze nauczyłam się bycia Niemką i mieszkanką Dolnej Saksonii. Dlatego dla mnie jedna rzecz jest najważniejsza: jednoczyć i wzmacniać Europę. Kto ze mną chce wzmacniać tę Europę, sprawiać, żeby rozkwitała, aby rozrastała się, może liczyć na mnie jako na oddaną wojowniczkę. Kto jednak chce osłabiać tę Europę, pozbawiać ją wartości, ten napotka we mnie nieprzejednanego wroga" - mówiła.

Przemówienie von der Leyen nie przekonało przedstawicieli wszystkich frakcji w PE, by ogłosić dla niej poparcie. Od uzyskanych odpowiedzi na konkretne pytania swą decyzję uzależniają socjaliści, Odnowić Europę i EKR; Zieloni i eurosceptycy zapowiadają sprzeciw.

Lider frakcji Europejskiej Partii Ludowej, Niemiec Manfred Weber zapowiedział, że jego grupa poprze kandydaturę von der Leyen.

Niezdecydowani są natomiast socjaliści. "Jesteśmy odpowiedzialni przed obywatelami, którzy obdarzyli nas zaufaniem, dlatego chcemy działać w sposób odpowiedzialny. Chcemy upewnić się, że pięć kolejnych lat pozwoli nam na stworzenie projektu dla wszystkich Europejczyków" - mówiła podczas debaty w PE szefowa grupy socjalistów i demokratów (S&D) Iratxe Garcia.

Zapowiedziała, że jej frakcja podejmie decyzję w sprawie poparcia dla von der Leyen po uzyskaniu odpowiedzi na konkretne pytania. "Nie chcemy kryzysu instytucjonalnego i dalszego opóźnienia w zmianach, których potrzebuje Europa, ale potrzebne są nam gwarancje w sprawie tego, że w najbliższych latach Europa przyjmie odpowiednie rozwiązania" - zaznaczyła.

W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący frakcji Odnowić Europę Dacian Ciolos, który podkreślał, że jego grupa chce mieć pewność, że UE będzie dokonywać postępu. "Nie możemy rozczarować milionów Europejczyków, którzy powiedzieli Europie +tak+. Oni oczekują, by praworządność była chroniona bez żadnych wątpliwości, nie możemy rozczarować młodych ludzi, którzy na nas zagłosowali" - wskazywał polityk.

Swojej decyzji nie ogłosili też Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR). Współprzewodniczący tej frakcji Raffaele Fitto wypominał w czasie debaty brak poparcia dla Beaty Szydło, która w poniedziałek po raz drugi została odrzucona jako kandydatka na szefową komisji zatrudnienia i spraw socjalnych PE.

Negatywne głosowanie zapowiedzieli za to eurosceptycy z grupy Tożsamość i Demokracja, Zieloni oraz frakcja Zjednoczonej Lewicy Europejskiej (GUE).

Powinniśmy przyzwyczajać się do coraz szybszego wzrostu cen