Po krwawym czwartkowym zamachu w Jerozolimie izraelska policja została w piątek postawiona w stan najwyższej gotowości.

Szczególne środki bezpieczeństwa wprowadzono w samej Jerozolimie, gdzie w czwartek wieczorem palestyński zamachowiec wtargnął do szkoły religijnej Merkaz HaRaw w zachodniej części miasta, zabijając osiem osób i raniąc dziewięć. Sam terrorysta został zastrzelony na miejscu.

"Zmobilizowaliśmy znaczne siły w Jerozolimie, by zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom" - powiedział w piątek rano szef miejskiej policji Aharon Franco. Dodał, że w całym kraju policję obowiązuje stan najwyższego alertu.

W ramach ograniczeń władze Jerozolimy zakazały m.in. wstępu na Wzgórze Świątynne Palestyńczykom w wieku poniżej 45 lat.

Sprawcą czwartkowego zamachu był Palestyńczyk z wschodniej, arabskiej części Jerozolimy.

Przywódcy USA, ONZ oraz Francji i Niemiec zdecydowanie potępili ten pierwszy od czterech lat poważny zamach w Jerozolimie. Z kolei członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ nie doszli do konsensusu w sprawie wspólnego oświadczenia potępiającego jako "atak terrorystyczny" zamach na szkołę, ponieważ sprzeciwiła się temu Libia.