Węgierski rząd zamierza pozbawić trybunał konstytucyjny możliwości torpedowania kolejnych pomysłów gospodarczych.

Nie jest to czcza pogróżka, ponieważ prawicowy rząd cieszy się w parlamencie konstytucyjną większością. Przy okazji władze chcą przeforsować m.in. likwidację zapisu o konstruktywnym wotum nieufności oraz wprowadzić zmiany natury symbolicznej, m.in. rozpoczęcie preambuły od Invocatio Dei, a konkretnie hasła „Isten, aldd meg a Magyart” („Boże, błogosław Węgrów”), od którego rozpoczyna się hymn narodowy.

Zapowiedź ograniczenia uprawnień trybunału konstytucyjnego ma związek z innymi planami Fideszu, które u części prawników wzbudzają kontrowersje. Chodzi zwłaszcza o pomysł umożliwienia klientom otwartych funduszy emerytalnych przechodzenia do państwowych ubezpieczycieli oraz zawieszenia na rok wpłat na państwowe fundusze emerytalne.

Rząd Viktora Orbana, cieszący się bezprecedensowym poparciem społecznym, stał się europejskim enfant terrible, po tym jak odmówił wdrożenia programu zbijania deficytu przedstawionego przez MFW, zakładającego bolesne społecznie cięcia budżetowe. Zamiast tego Orban zamierza wprowadzić na trzy lata podatek bankowy, co wywołało protesty bankowców i groźby wycofania kapitału znad Balatonu.

Węgry zamierzają też pobudzić wzrost gospodarczy przez ułatwienia dla przedsiębiorców. Małe firmy mają płacić zaledwie 10-proc. stawkę podatkową. Od 1 stycznia w kraju ma też obowiązywać podatek liniowy od osób fizycznych w wysokości 16 proc. kosztem stopniowej rezygnacji z wszelkich ulg. W ten sposób Węgry dołączą do reszty postkomunistycznych członków UE, w których obowiązuje jedna stawka podatkowa niezależnie od dochodu (pozostaną tylko Polska i Słowenia).