"Niepokój i kryzys polityczny doprowadziły do utraty życia i wysiedlenia wielu ludzi" - powiedział Desalegn o sytuacji w kraju w orędziu do narodu transmitowanym przez telewizję Fana Broadcasting Corporate. "Uważam moją rezygnację za kluczową, by przeprowadzić reformy, które prowadzić mają do trwałego pokoju i demokracji" - dodał.

Premier zaznaczył, że zamierza pozostać na stanowisku do momentu, aż proces przekazania władzy zostanie przeprowadzony do końca, tzn. aż sojusz partii rządzących Etiopski Ludowy Front Rewolucyjno-Demokratyczny (EPRDF) i parlament nominują jego następcę.

Za rządów Desalegna doszło w dwóch najludniejszych stanach Etiopii - Oromia i Amhara - do protestów społecznych na ogromną skalę, w wyniku których zginęły setki ludzi, a dziesiątki tysięcy zostały aresztowane. Zamieszki rozpoczęły się w 2015 r. od protestów przeciw wywłaszczeniom związanym z planowanym przez władze rozwojem stolicy kraju, Addis Abeby. Protesty przerodziły się z czasem w antyrządowe demonstracje przeciw łamaniu praw człowieka, wolności politycznych i wywłaszczeniom.

Aby załagodzić sytuację, w styczniu 2018 r. premier ogłosił amnestię dla więźniów politycznych, po czym rząd doprowadził do uwolnienia ponad 6 tys. zatrzymanych, m.in. opozycjonistów i krytycznych wobec władzy dziennikarzy.

Jak powiedział agencji Reutera anonimowy analityk obeznany z sytuacją polityczną w Etiopii, Desalegn chciał uwolnienia większej liczby osób, ale nie był w stanie tego przeprowadzić. "Wygląda na to, że już od jakiegoś czasu toczy się walka polityczna. Nie sądzę, żeby rezygnacja oznaczała, że wygrali twardogłowi. Prawdopodobnie kontynuowana będzie droga reform, choć nie na taką skalę czy w takim tempie, jak oczekiwaliby ludzie" - powiedział.

Według AP faworytem do zastąpienia Desalegna na stanowisku premiera jest lider stanu Oromia Lemma Megerssa, choć mówi się też o przejęciu władzy przez wicepremiera Demeke Mekonnena lub o wyłonieniu przez koalicję rządzącą nowego lidera partii, który następnie obejmie fotel premiera.