Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini oświadczyła we wtorek, że "główną odpowiedzialność" za atak chemiczny w syryjskiej prowincji Idlib ponosi syryjski reżim Baszara el-Asada, i ostro go potępiła. Na skutek ataku zginęło co najmniej 58 osób.

"Dzisiejsze wiadomości są straszne" - powiedziała Mogherini dziennikarzom na marginesie międzynarodowej konferencji w Brukseli na temat odbudowy Syrii.

"To tragiczne przypomnienie, że sytuacja na miejscu wciąż jest dramatyczna w wielu miejscach Syrii - podkreśliła. - Oczywiście główna odpowiedzialność spoczywa na reżimie, ponieważ do niego należy odpowiedzialność za ochronę swojego narodu, a nie jego atakowanie".

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, we wtorkowym ataku chemicznym zginęło co kilkanaścioro dzieci. Obserwatorium podało, że ataku na miejscowość Chan Szajchun w kontrolowanej przez syryjskich rebeliantów prowincji (muhafazie) Idlib najprawdopodobniej dokonały syryjskie lub rosyjskie samoloty.

Syryjska armia zaprzeczyła, jakoby stosowała broń chemiczną. Ministerstwo obrony Rosji oświadczyło, że rosyjskie samoloty nie dokonywały nalotów w pobliżu Chan Szajchun.

Syryjska opozycja oskarżyła o atak reżim prezydenta Baszara el-Asada i zaapelowała do Rady Bezpieczeństwa ONZ o zwołanie pilnego posiedzenia i wszczęcie dochodzenia w tej sprawie.

W styczniu agencja Reutera informowała, że ONZ i Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) po raz pierwszy uznały, iż odpowiedzialność za użycie broni chemicznej w Syrii ponosi prezydent tego kraju Asad i jego brat. Z raportu wynikało, że za serię ataków z użyciem gazów bojowych, do których doszło w latach 2014-2015, odpowiada Asad, jego młodszy brat Maher el-Asad, który dowodzi elitarną 4. Dywizją Pancerną, a także minister obrony, szef wywiadu wojskowego oraz spora grupa wysokiej rangi oficerów, w tym czterech dowódców sił powietrznych.

Przedstawiciel rządu Asada powiedział wówczas, że oskarżenia ekspertów są bezpodstawne. (PAP)

kot/ mc/