Rosja cieszy się z zablokowania wejścia Ukrainy do NATO, ale nie chce się zgodzić na wysłanie nad Dniepr europejskich sił pokojowych. Dziś w Londynie ma dojść do spotkania ukraińskiej delegacji z przedstawicielami najważniejszych państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych.
Amerykanie wysyłają do Wielkiej Brytanii najważniejsze osoby odpowiedzialne za wysiłki pokojowe. Nad Tamizą mają się pojawić sekretarz stanu Marco Rubio oraz specjalni przedstawiciele prezydenta Donalda Trumpa: Steve Witkoff (odpowiada za kontakty z Rosją) i zajmujący się Ukrainą Keith Kellogg. Według „The Wall Street Journal” oferta ma zawierać uznanie przez Amerykanów aneksji Krymu przez Rosję oraz deklarację o zablokowaniu członkostwa Ukrainy w Sojuszu Północnoatlantyckim.
Rozmowy pokojowe: czerwone linie Ukrainy
Amerykanie mieliby też proponować utworzenie strefy neutralnej pod własnym zarządem wokół Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, obecnie znajdującej się pod rosyjską okupacją. Ukraiński poseł Ołeksij Honczarenko, zajmujący się lobbowaniem interesów Kijowa za granicą, napisał na Facebooku z powołaniem na własne źródła w administracji Trumpa, że „USA nie stawiają przed Ukrainą wymogu uznania Krymu czy jakiegokolwiek ukraińskiego terytorium rosyjskim”, ale przyznał, że „najpewniej zakomunikują publicznie lub ogłoszą dokument przewidujący, iż Ukraina nie wstąpi do NATO”. To ostatnie byłoby odejściem od i tak ostrożnej deklaracji ze szczytu Sojuszu w Bukareszcie w 2008 r., w której zapisano, że Ukraina pewnego dnia zostanie członkiem bloku, choć nie przyznano jej lobbowanego wtedy przez Amerykanów i Polaków Planu Działań na rzecz Członkostwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.