Wsparcie UE dla Ukrainy. Polska nie wstrząsnęła sumieniami mainstreamu i znów wróciła do oślej ławki [OPINIA]

Polska UE
Polska UEShutterStock
28 września 2023

Nie jest to opowieść à rebours – o złym PiS i dobrej Unii. To opowieść o nieskutecznej dyplomacji, o dolewaniu oliwy do ognia w jednym z najtrudniejszych dla Europy momentów od upadku Związku Radzieckiego, o bardzo niestabilnej pozycji Polski przy unijnym stole, wreszcie o tym, jak daleko można zabrnąć w uporze, który podsycają krajowe spory.

Przez pierwsze miesiące wojny w Ukrainie wydawało się, że w nowej rzeczywistości geopolitycznej Polska ze swoją jastrzębią postawą nie tylko wstrząśnie sumieniami europejskiego mainstreamu, lecz nawet zacznie go prawdziwie współtworzyć. Przynajmniej na gruncie polityki wschodniej, która przez de facto cały poprzedni rok stanowiła oś dyskusji w UE. Ostatnie kilka miesięcy rozwiało jednak wszelkie nadzieje i znów w brukselskich korytarzach główni gracze mogą odetchnąć: Polska wróciła na swoje zaszczytne miejsce w oślej ławce, gdzie z otwartymi ramionami czekał już Viktor Orbán.

Choć co uważniejsi obserwatorzy nie mieli złudzeń co do postawy Berlina notorycznie opóźniającego wsparcie Ukrainy, to przyznam, że zwrot akcji, który właśnie obserwujemy, przeszedł jednak moje najśmielsze oczekiwania. Warto na chwilę cofnąć się do marca, kwietnia, maja, kiedy to UE debatowała m.in. nad złożonym przez Kijów wnioskiem o członkostwo. – To kwestia kilkunastu, najmniej dziesięciu lat – mówili mi wtedy zarówno dyplomaci, jak i eksperci. W tym samym tonie wypowiadały się władze Francji i Niemiec: wspieramy naród ukraiński, ale członkostwo w Unii to proces oparty na realizacji konkretnego dorobku prawnego, a nie na zasługach. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.