Kanada jest bliskim sojusznikiem Waszyngtonu, ale Indie mają kluczowe znaczenie w rywalizacji z Chinami.

Spór między Kanadą a Indiami o zabójstwo sikhijskiego aktywisty Hardeepa Singha Nijjara, zastrzelonego w czerwcu przed świątynią w Surrey w Kolumbii Brytyjskiej, grozi zamrożeniem rozwijających się w ostatnich latach więzi gospodarczych między państwami. Szczególnie w zakresie kanadyjskich inwestycji w Indiach. Ich wartość – zarówno bezpośrednich inwestycji zagranicznych, jak i dłużnych lub udziałowych papierów wartościowych – wzrosła bowiem z niemal 1,9 mld dol. kanadyjskich (6,14 mld zł) w 2006 r. do 30,1 mld (97,32 mld zł) w 2021 r.

Mniej istotna w relacjach Ottawa–Nowe Delhi jest dwustronna wymiana handlowa. Choć i tu były odnotowywane w ostatnich latach wzrosty. Kanadyjczycy sprzedają do Indii przede wszystkim energię (w tym węgiel) i nawozy. Nowe Delhi eksportuje zaś odzież, części samochodowe, sprzęt lotniczy czy produkty elektroniczne. Obie stolice chciały wzmocnić handel. W Indiach drzemie bowiem duży potencjał. Państwo do końca dekady ma zostać trzecią największą gospodarką na świecie, plasując się tuż za Stanami Zjednoczonymi i Chinami, a przeganiając Niemcy i Japonię – wynika z analiz Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW).

Państwa prowadziły zresztą rozmowy na temat podpisania umowy o wolnym handlu. Te zostały jednak wstrzymane po tym, jak kanadyjski premier Justin Trudeau poinformował, że Indie stoją za czerwcowym zabójstwem Nijjara. Oficjalnie jednak dlatego, że Nowe Delhi uznało Ottawę za nieistotnego partnera. „Nasza dwustronna wymiana handlowa nie jest znacząca” – cytował anonimowego urzędnika indyjski dziennik „Hindustan Times”.

Nowe Delhi odgrywa za to kluczową rolę w kanadyjskim sektorze edukacji.

Państwo Narendry Modiego jest największym źródłem zagranicznych studentów uczęszczających na kanadyjskie uniwersytety. Dla których jest to istotne źródło dochodu, bo rok studiów na tamtejszych uczelniach kosztuje obcokrajowców kilkadziesiąt tysięcy dolarów kanadyjskich.

Trudeau przekonywał we wtorek, że Kanada nie chce prowokować Indii i eskalować sytuacji. – Po prostu prezentujemy fakty – mówił. Ale zarzut, że rząd Modiego mógł być potencjalnie zaangażowany w czerwcowe zabójstwo, oburzył Nowe Delhi, które oskarżenia Ottawy określiło mianem „absurdalnych”.

Nijjar był dla władz postacią niewygodną. Opowiadał się za pomysłem utworzenia odrębnego sikhijskiego państwa Khalistan, które obejmowałoby część indyjskiego stanu Pendżab. Ruch na rzecz Khalistanu jest zdelegalizowany w Indiach i uważany przez rząd za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. A wiele grup z nim związanych zostało wymienionych jako „organizacje terrorystyczne” w indyjskiej ustawie o bezprawnych działaniach (UAPA).

Problem w tym, że konflikt może się odbić także na innych państwach.

Przede wszystkim na Stanach Zjednoczonych. Te zostały postawione w niezręcznej sytuacji. Z jednej strony Kanada jest jednym z najbliższych sojuszników Amerykanów. Z drugiej – Waszyngton postrzega Indie jako kluczowego partnera w rywalizacji z Chinami. Nie bez powodu na marginesie wrześniowego szczytu G20 w Nowym Delhi przywódcy m.in. Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Indii, Arabii Saudyjskiej i ZEA podpisali protokół o utworzeniu dwóch korytarzy transportowych. Jeden ma połączyć Indie z Zatoką Perską, drugi – Zatokę Perską z Europą.

Amerykanie nie ukrywają, że nadrzędnym celem jest danie Indiom (i innym państwom zaangażowanym w projekt) powodu do dalszego zaangażowania w relacje z USA. Tak by konkurować z chińską Inicjatywą Pasa i Szlaku.

Amerykanom na Nowym Delhi zależy szczególnie. O czym świadczyć może choćby strategia amerykańskiej administracji podczas szczytu G20. Stany Zjednoczone chwaliły sukces Modiego w osiągnięciu kompromisu w sprawie wspólnego oświadczenia. I akceptując łagodniejszy język w sprawie rosyjskiej agresji w Ukrainie. Na rok przed wyborami prezydenckimi w USA bezpieczeństwo w Europie usuwa się na dalszy plan. Priorytetem pozostają zaś Chiny.

Na razie Amerykanie stwierdzili jedynie, że są „głęboko zaniepokojeni” sytuacją. – Bardzo ważne jest, by kanadyjskie śledztwo było kontynuowane, a sprawcy zostali postawieni przed wymiarem sprawiedliwości – przekazała rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego Adrienne Watson. Nie jest jasne, jak zachowają się w miarę trwania konfliktu. Według informacji „Washington Post” Kanada zażądała od USA publicznej krytyki Indii. Ale Waszyngton miał odmówić. Tak by nie rozgniewać Indii. Z kolei Reuters pisze, że amerykański wywiad pomógł Kanadzie w przygotowaniu sprawy.

Sytuacja odzwierciedla skomplikowaną strategię prezydenta Joego Bidena.

Amerykański przywódca mówi o wzmacnianiu demokracji i konfrontacji z autokracją. Jednocześnie sprzymierzając się z niedemokratycznymi reżimami w nadziei na budowę globalnej koalicji, która byłaby zdolna do ograniczenia wpływów Chin na świecie. Obrońcy praw człowieka wielokrotnie kwestionowali rosnącą bliskość Waszyngtonu z Indiami, powołując się na tłumienie przez Modiego protestów i prześladowanie mniejszości religijnych. ©℗