Prezydent Joe Biden po raz pierwszy za swojej prezydentury udał się na południową granicę. W El Paso w Teksasie spotkania z migrantami pragnącymi dostać się do Stanów Zjednoczonych jednak nie było.
Amerykański przywódca rozmawiał natomiast z funkcjonariuszami straży granicznej i z krytycznym wobec niego republikańskim gubernatorem Teksasu Gregiem Abbottem.
Czterogodzinna wizyta ma głównie wymiar symboliczny, od miesięcy domagali się jej republikanie, dla których temat napływu przybyszy z Południa na granicę i przeciążenia służb jest jednym z głównych powodów do krytyki administracji. Republikanie, a wraz z nimi część lokalnych władz, utrzymują, że prezydent na pogranicze przyjechał za późno, polityka Białego Domu wobec nielegalnych migrantów jest zbyt pobłażliwa, a finansowe wsparcie federalne zbyt niskie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.