- Dziś podpisujemy umowę, na mocy której cztery regiony - Doniecka i Ługańska Republika Ludowa, a także obwody chersoński i zaporoski staną się częścią Rosji - powiedział Putin. I dodał, że takiego rozwiązania chciały miliony ludzi, które mają prawo samostanowienia o sobie. Putin podkreślał duchową więź tych regionów z Rosją. "Tego poczucia przynależności nikt nie może w nas zabić".

Reklama

Putin tęskni za ZSRR

Putin wielokrotnie przywoływał rozpad ZSRR i konsekwencje tego kroku. Przekonywał, że obywateli regionów włączanych dziś do Rosji oderwano od rodzin, od prawdziwej ojczyzny, naruszając granice ZSRR. - Wydaje się, mówił Putin - że ci co o tym zdecydowali, chyba nie wiedzieli co robią. Ale to już nieważne - podsumował. ZSRR już nie ma i nie wróci. Ale miliony ludzi, którzy z powodu języka i kultury czują się częścią Rosji, teraz wracają do ojczyzny. - Mimo represji kijowskich, ludzie wyrazili swoją wolę - mówił prezydent Rosji. Zapamiętajcie to: ci ludzie na zawsze zostaną obywatelami Rosji.

Reklama

Putin powiedział, że nieustannie zaprasza do stołu negocjacyjnego, ale Rosja zrobi wszystko, by zrealizować swoją wielką misję oswobodzenia narodu.

Putin i obsesja Zachodu

Większa część wystąpienia Putina to odwołania do upadku ZSRR. - Zachód myślał, że po upadku ZSRR będziemy się mierzyć z problemami i zginiemy. Ale Rosja tylko okrzepła i ma swoją wielką szansę. Nie da się jej unicestwić, na co wielu liczyło. I tego - powiedział Putin - Zachód znieść nie może. - Zachodowi Rosja nie jest potrzebna, ale nam jest potrzebna - mowił Putin. Rosją znowu będzie Rosją, ochronimy naszą ojczyznę.

Spora część wystąpienia dotyczyła Stanów Zjednoczonych, które Putin oskarżył o niesienie zła. - To neokolonialny system, który pozwala grabić. Kto dał im prawa do decydowania o innych krajach? Sami sobie dali, choć nie mają do tego moralnych praw. USA chcą wszystkim głosić neoliberalną kulturę na zasadzie: kto nie z nami, ten przeciwko nam. Putin sięgał do historii, do "grabienia Indii, Afryki", oraz do... lat II wojny światowej i bombardowania Drezna i innych niemieckich miast (sic!), które wg niego nie miało uzasadnienia militarnego, a jedynie propagandowe. "Rosja obroniła się przed neokolonializmem"

USA i NATO - "kułackie prawa"

Obecnie kraje Zachodu godzą się na to, że są wasalami USA - przekonywał Putin. Wybuch NS2? Putin bez wątpliwości stwierdził, że wiadomo kto za niego odpowiada. - Doktryny USA i NATO oparte są na dominacji, na "kułackim prawie", a teraz zniszczyły europejską infrastrukturę. "Dyktatura elit Zachodu to zło" -podsumował. I zapewnił, że Rosja będzie zawsze hołdować innym wartościom niż te, które stały się charakterystyczne dla Zachodu, np. gender.

Podkreślał też, że Rosjanie rozumieją swoją wielka misję pokojową.

Przypomnijmy, że rosyjski przywódca wydał w czwartek wieczorem dekrety uznające obwody chersoński i zaporoski za "suwerenne i niepodległe państwa". Decyzję tę ma zatwierdzić rosyjski parlament, a następnie oba terytoria, podobnie jak regiony doniecki i ługański, zostaną anektowane.

Decyzja Moskwy wywołała liczne reakcje zachodnich polityków i ekspertów, podkreślających, że przeprowadzone w ostatnich dniach pseudoreferenda, które usankcjonowały aneksję, były rażącym złamaniem prawa międzynarodowego i nie miały nic wspólnego z demokratycznymi procedurami.

Jak informowały ukraińskie władze i media, rosyjscy okupanci zmuszali mieszkańców podbitych terenów do udziału w pseudoreferendum, grożąc im bronią, a osoby odmawiające uczestnictwa były niekiedy wyrzucane ze swoich domów. Proces liczenia głosów przypominał inscenizację dla propagandowanych środków masowego przekazu, a ogłoszone wyniki, według których "zjednoczenie" z Rosją poparło około 80-95 proc. mieszkańców, miały zostać zatwierdzone na Kremlu na długo przed "referendami". (PAP)