Dzisiaj prezydent Rosji Władimir Putin ma polecieć do Iranu, by spotkać się z przywódcą tego kraju Ebrahimem Ra’isim i prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem. Po wyjeździe do Tadżykistanu i Turkmenistanu to druga zagraniczna wizyta Putina od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę. Przyjazd do Teheranu koresponduje z niedawnymi odwiedzinami Izraela i Arabii Saudyjskiej przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Joego Bidena. Obaj liderzy szukają sojuszników w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Trójstronne spotkanie Erdoğana, Putina i Ra’isiego odbędzie się w ramach tzw. formatu astańskiego, stworzonego w celu rozmów na temat przyszłości Syrii. Każda ze stron ma w tym kraju swoje interesy. - Odbędą się też oddzielnie dwustronne spotkania liderów. Co oczywiste, istnieje masa ostrych, skrajnie ważnych kwestii do omówienia - mówił narrator niedzielnego programu „Moskwa. Krieml. Putin” na antenie kanału Rossija-1. Turcja w ostatnich tygodniach zapowiadała inwazję na Rożawę, zamieszkaną przez Kurdów północną część Syrii. Choć Iran nie ma zobowiązań wobec Rożawy, jego liderzy ostrzegali jednak, że działania wojskowe mogą doprowadzić do destabilizacji sytuacji, co dla Teheranu byłoby nie do przyjęcia. Moskwa, sojusznik rządzącego Syrią Baszara al-Asada, obawia się utraty wpływów w tym kraju w sytuacji, w której część stacjonujących tam wojsk musiała przerzucić na front ukraiński. Turecka inwazja na Syrię północną nie jest jeszcze przesądzona. Natowscy sojusznicy Erdoğana próbują go przekonać, by nie podejmował decyzji o wysłaniu wojsk.