"Rosyjskie matki nie jadą po synów do Ukrainy, jak jechały do Czeczenii" [WYWIAD]

Rodzice marynarza z Kurska, rok 2000
Anatoly Leonov (L) i Sofya Leonova (R), matka starszego bosmana sztabowego Dmitry Leonova, który zginął w zatopionej łodzi podwodnej Kursk na Morzu Barentsa. Zdj. archiwalne z sierpnia 2000 r.PAP Archiwum / Stringer
8 maja 2022

Rosyjskie społeczeństwo wtrącane jest w otchłań. I samo się pogrąża. W latach 90. rodzice próbowali ratować synów wszelkimi sposobami. Dziś matki nie jadą po synów do Ukrainy, jak jechały do Czeczenii. Z Ernestem Wyciszkiewiczem rozmawia Estera Flieger.

19 sierpnia 2000 r. rosyjski wicepremier Ilja Klebanow spotkał się z rodzinami ofiar katastrofy „Kurska”. Kiedy matka jednego z marynarzy zwróciła się do niego, formułując oskarżenia pod adresem rządu, szybko otrzymała zastrzyk, po czym osunęła się na krzesło. Konferencję transmitowały rosyjska telewizja i światowe media. Czy rosyjska matka to jedyne, czego Putin może się dziś bać?

Pozostało 86% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.