Z Dominikiem Stecułą rozmawia Eliza Sarnacka-Mahoney
2 maja jest obchodzony Dzień Polonii i Polaków za Granicą - a więc przy tej okazji porozmawiajmy o amerykańskiej Polonii. Okazuje się, że wcale nie głosowała na Trumpa i nie popiera PiS. Jak to możliwe? Przecież pokutuje przekonanie, że jest tradycjonalistyczna.
Polonia, te prawie 10 mln osób, w ostatnich wyborach prezydenckich w USA w większości poparła Bidena. Prowadzone już od 14 lat badania społeczne zainicjowane przez Tadeusza Radziłowskiego, założyciela Instytutu PIAST, pozwalają uchwycić wyraźny trend. W 2008 r. Polonia oddała więcej głosów na Obamę niż na McCaina, w 2012 r. ponownie więcej na Obamę niż na Romneya, a w 2016 r. poparła Hillary Clinton.
Skąd wzięło się przekonanie, że Polonia była za Trumpem?
Zapewne stąd, że Trump miał większe poparcie wśród tych wyborców, którzy urodzili się w Polsce: było to 45 proc. w porównaniu z 42 proc. wśród całego elektoratu polonijnego. Jednak nawet w tej pierwszej grupie i tak większość głosowała na kandydata demokratów. Przekonanie, że Polonia faworyzuje republikanów to stereotyp, z którego w końcu powinniśmy się wyzwolić. Tym bardziej że nie ma dowodów na to, iż historycznie Polonia w ogóle była jakoś głęboko związana z republikanami. Jako blok często głosowała na demokratów i dopiero kryzys tego ugrupowania w latach 20. XX w. zredukował polskie poparcie dla tej partii. Były więc wybory, w których popieraliśmy kandydatów republikanów - Eisenhowera, Nixona czy Reagana. Ale nawet wtedy w wyborach do Kongresu często stawialiśmy na demokratów.
Czy identycznie ma się sprawa z teorią, że Polonia to baza wyborcza PiS?