Pieńkowski: Rumunia 45 km od wojny [WYWIAD]

Rumunia. Uchodźcy z Ukrainy na dworcu w Bukareszcie
Rumunia. Uchodźcy z Ukrainy na dworcu w Bukareszcieshutterstock
31 marca 2022

Kraj ma ponad 600 km granicy z Ukrainą i głęboko zakorzenione w społeczeństwie poczucie obawy przed Rosją - mówi Jakub Pieńkowski, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jakub Pieńkowski, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych
Jakub Pieńkowski, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych

Rumunia ma 20 mln mieszkańców, wojnę tuż obok, jest ważnym krajem wschodniej flanki NATO, a jednak nie budzi obecnie większego zainteresowania medialnego. Dlaczego?

Rumunia pozostaje nieco na uboczu. Kraj nie budzi dużego zainteresowania, gdyż Rumunom trudno konkurować z nami. Polska skupia na sobie największą uwagę, bo to do nas przybyło najwięcej uchodźców. Oprócz tego jesteśmy najbardziej aktywni w zabieganiu o wsparcie polityczne i wojskowe dla Ukrainy. Pierwsze miejsce zajmujemy my, reszta dla zagranicznej prasy nie jest już przesadnie ciekawa. Małe zainteresowanie Bukaresztem wynika też z tego, że Rumuni zachowują sporą dyskrecję, jeśli chodzi o własne zaangażowane. Na początku wojny władze ogłosiły wysłanie dwóch konwojów na Ukrainę z pomocą: jeden z uzbrojeniem i amunicją oraz paliwem i materiałami medycznymi, drugi z pomocą humanitarną. Równocześnie Rumuni też chwalą się, że w Suczawie stworzyli centrum logistyczne, które obsługuje międzynarodową pomoc humanitarną dla Ukrainy i Mołdawii.

Pozostało 83% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.