Polityka Stanów Zjednoczonych. Retoryczne nieodstraszanie [OPINIA]

Chaotyczna ewakuacja sił USA z Afganistanu i nieudane rozmowy z Teheranem dyplomatów Bidena budzą niepokój wśród sojuszników Ameryki na świecie
Chaotyczna ewakuacja sił USA z Afganistanu i nieudane rozmowy z Teheranem dyplomatów Bidena budzą niepokój wśród sojuszników Ameryki na świecieEPA/PAP
16 marca 2022

Trudno zliczyć, ile razy przed wojną i w jej trakcie prezydent Joe Biden zapewniał o tym, że żaden amerykański żołnierz nie będzie walczył w Ukrainie. Ostatni raz tweetował o tym w piątek, oceniając, że bezpośrednia konfrontacja NATO z Rosją oznacza trzecią wojnę światową. Granica przez Biały Dom jest wyznaczana bardzo jasno – na zachód od Sanu pełna kolektywna obrona, na wschód od rzeki, cóż, opcji jest mniej.

Z punktu widzenia polityki wewnętrznej w Stanach Zjednoczonych to zrozumiałe deklaracje. Amerykanie są wymęczeni dekadami wojen, nie chcą wysyłać swoich synów i córek, by walczyli w odległych krajach. Doradcy Białego Domu słusznie doszli do wniosku, że im więcej mówienia „nie będzie naszych żołnierzy w Ukrainie”, tym wyższe będą słupki poparcia. Problem w tym, że przy zaognieniu konfliktu sami Amerykanie zmienili optykę i teraz – jak pokazują sondaże – od swoich władz oczekują bardziej zdecydowanych słów i działań. Dla nas to jednak pomniejsza sprawa. Większy problem w tym, że wykluczenie wojskowej interwencji, a także sugestie, że wprowadzenie stref zakazu lotów równa się wojnie, niosą negatywne konsekwencje dla bezpieczeństwa naszego regionu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.