Wraz z kolejnymi naciskami Rosji nad Dnieprem rośnie odsetek zwolenników wejścia Ukrainy do NATO

Do Warszawy ma dziś przylecieć premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Głównym tematem rozmów będzie rosyjskie zagrożenie dla Ukrainy. Brytyjczycy, Polacy i Ukraińcy dopracowują szczegóły wzmocnionej współpracy trójstronnej, która ma obejmować aspekty wojskowe i polityczne.

Ukraińcy są podzieleni w ocenach, czy zagrożenie nową rosyjską inwazją jest realne. Jednocześnie coraz bardziej zdecydowanie popierają wejście do NATO, są też zwolennikami zacieśnienia współpracy wojskowo-politycznej z Polską i Wielką Brytanią oraz większego zaangażowania anglosaskich mocarstw w rozmowy o pokoju. Takie wnioski płyną z sondaży przeprowadzanych w ostatnich tygodniach nad Dnieprem.
Mimo wysiłków dyplomatycznych Zachodu, Rosjanie nie przestają straszyć Ukraińców wojną. Dzisiaj zaczynają się białorusko-rosyjskie manewry Sojuznaja Rieszytielnost, które potrwają do 20 lutego. Do Mińska przyjechał już szef rosyjskiego sztabu gen. Walerij Gierasimow, znany jako autor doktryny permanentnej wojny hybrydowej. Zachodnie wywiady obawiają się, że terytorium Białorusi może zostać wykorzystane do kontynuacji agresji przeciw Ukrainie. 8 i 9 lutego na Morze Czarne miało też wpłynąć sześć rosyjskich okrętów, które wezmą udział w ćwiczeniach na morzu. W tej atmosferze odbędzie się dziś spotkanie w tzw. formacie normandzkim, zrzeszającym obok Rosji i Ukrainy także Francję i Niemcy.
Ukraińcy nie wierzą jednak, by działający od ośmiu lat format doprowadził do trwałego pokoju na Donbasie, skoro nie zdołano tego osiągnąć do tej pory. Tylko 11 proc. ankietowanych uważa go za optymalną drogę do pokoju; większą popularnością cieszą się nawet bezpośrednie rozmowy z Rosją i marionetkowymi reżimami w Donieckiej i Ługańskiej Republikach Ludowych (DRL/ŁRL). Niemal połowa Ukraińców chce, by w rozmowy o pokoju na Donbasie włączyli się formalnie Amerykanie i Brytyjczycy. Berlin i Paryż są postrzegane z pewną podejrzliwością. Zdecydowanie więcej Ukraińców uważa za sprawdzonych sojuszników Kanadę, Litwę i Polskę. A zwolenników wejścia do NATO jest już niemal dwukrotnie więcej niż przeciwników.
Dlatego idea wzmocnionej współpracy z Polską i Wielką Brytanią, której szczegóły są właśnie opracowywane, cieszy się nad Dnieprem dużą popularnością. 61 proc. Ukraińców popiera utworzenie takiego sojuszu. Szczególnie wielu zwolenników znajdziemy na zachodniej Ukrainie (76 proc.) oraz w centroprawicowym elektoracie Solidarności Europejskiej Petra Poroszenki (aż 91 proc.). We wszystkich makroregionach zwolennicy aliansu z Londynem i Warszawą mają przewagę nad przeciwnikami, choć na wschodzie kraju jest ona względna (40 do 38 proc.). Taką opcję popiera dwie trzecie zwolenników rządzącego Sługi Narodu i opozycyjnej Ojczyzny Julii Tymoszenko. Przeciw jest za to większość głosujących na prorosyjską Platformę Opozycyjną O Życie (OPZŻ).
Sondażownie dwukrotnie zapytały też o to, co zrobią ankietowani w razie zmasowanej inwazji. W zależności od sposobu sformułowania pytania od 20 do 33 proc. odpowiedziało, że zamierza bronić kraju z bronią w ręku. Najbardziej bojowo są nastawieni stronnicy Poroszenki; różną formę wsparcia wysiłków obronnych zapowiada dwie trzecie z nich. Zamiar pójścia na wojnę z Rosją deklaruje nawet 6 proc. zwolenników OPZŻ, a kolejne 8 proc. zapowiada udzielanie innej pomocy ukraińskim wojskowym. Armia tradycyjnie cieszy się ogromnym zaufaniem, zajmując niekwestionowane pierwsze miejsce na liście instytucji. Znacznie gorsze są notowania władz; ponad połowa Ukraińców sądzi, że prezydent Wołodymyr Zełenski nie sprawdzi się w roli głównodowodzącego. Dla wielu to jednak wciąż abstrakcyjne pytanie; 39 proc. ankietowanych nie wierzy w pełnowymiarową inwazję.
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe